POŻEGNANIE Z OJCEM

Istnieje mało znany mit o Skylli.
To dojrzewająca dziewczyna, córka króla Nisosa, który miał śmiertelnego wroga w Minosie, królu Krety.
Skylla pierwszy raz poznała, co to jest miłość, gdy ujrzała owego Minosa. Zaczęła marnieć w oczach, czuła, że miłość ta sprzeniewierza się jej ojcu, ale zapomnieć nie mogła. Już nic innego, niż ukochany, nie istniało dla niej.

Szukała w głowie sposobu, by móc poślubić Minosa. Spodziewała się odtrącenia, jako że była córką wroga. Obmyśliła więc, iż zetnie ojcu magiczny pukiel włosów i podaruje go ukochanemu. Była to największa siła Nisosa, od której zależało bezpieczeństwo i los miasta.

Stara niańka odkryła zamiary Skylli i namówiła ją do skierowania próśb do ojca o pojednanie się z Minosem i zgodę na to małżeństwo.
Dziewczyna nie chciała krzywdzić ojca, wiec przystała na ten plan. Prośby jednakże nie odniosły skutku, Nisos postawił honor wyżej uczuć córki.

Skylla wykonała wiec swój pierwotny zamiar. Ucięła ojcu we śnie magiczny, purpurowy pukiel włosów i zaniosła go ukochanemu jako największy dar, by przyjął ją jako swą małżonkę.
Minos uradowany obiecał kobiecie wszystko, czego pragnęła. Dzięki temu magicznemu atrybutowi wygrał wojnę z jej ojcem . Nisos zginął w walce.

Ukochany dziewczyny nie dotrzymał jednak słowa. Uczynił z niej swe trofeum, przywiązał do rufy na okręcie, nie spełnił żadnych obietnic.
Litościwa bogini Amfitryta przemieniła ją w morskiego ptaka, lecz nie przyniosło to Skylli ukojenia, gdyż jej ojciec został zmieniony w orła i ściga ją za tę zdradę do dziś.

Wszystkie mity w symboliczny sposób pokazują drogę rozwoju, jaką każdy z nas ma do przejścia, mimo, iż bywają okrutne. O czym jest ten mit?

Dojrzewanie i odchodzenie z domu rodzinnego zawsze wiąże się z bólem obu stron, zarówno rodziców, jak i dzieci.
Tu mamy ukazaną relację ojca i dorastającej córki. Ten mit innymi słowy przedstawia istotną część problemu edypalnego.

Gdy mężczyźnie rodzi się córeczka, bywa, że jest ona jego małą księżniczką, rozpieszczanym oczkiem w głowie. Jeśli jednak jego żona, a matka córki jest dla niego nadal najważniejszą kobietą, wszystko zachowane jest w równowadze, choć konflikt edypalny i tak się rozegra. Odbywa się w zasadzie w każdej rodzinie, różnice są jedynie w natężeniu.

Gdy dziewczynka dorasta, matka się starzeje, a ona staje się coraz bardziej atrakcyjna. Znamy ten wątek z wielu baśni, gdzie królewna wyganiana jest z zamku przez zazdrosną królową, która przestaje się czuć najpiękniejsza.
Ojciec przeżywa dylematy. Córeczka była jego królewną, a nagle dorasta, kokietuje nieświadomie cały męski świat, w tym jego, w jakimś aspekcie rywalizuje z matką o jego względy, bywa młodszą, piękniejszą kopią jego żony. Ojciec już nie może brać jej na kolana, dotykać, przytulać, bo ma w sobie niejasne obawy przekraczania granic. Natomiast dla niej nadal jeszcze jest najważniejszym mężczyzną, więc czuje się urażona, odrzucona i wściekła. Czasem chce się zemścić.

W tym micie ojciec ma magiczny pukiel włosów gwarantujący spokój i bezpieczeństwo jego siedziby, rodziny. To on jest osobą decyzyjną, władną.
Odmawia córce pójścia za głosem serca, w jakiś sposób chce zatrzymać ją w domu, nie akceptuje jej wybranka. Nie może być jej partnerem, ale chce mieć ją jeszcze trochę przy sobie, zachować stary stan rzeczy. Każdy ojciec coś takiego czuje. Ileż jest opowieści ojców dorastających córek, jak to ze strzelbą czuwać będą nad cnotą córki.
Skylla, jak każda dziewczyna, poczuła się odrzucona przez ojca. Próbowała uzyskać w sposób pokojowy zgodę na bycie dojrzałą do miłości i seksu kobietą. Negocjując jednak zgody tej nie uzyskała. W zasadzie żadna córka jej nie uzyskuje bezboleśnie, w końcu każda ma wizję ojca z karabinem u progu domu nastawionym na potencjalnych adoratorów.

Okazało się, że aby móc dojrzeć, przejść do rąk innego mężczyzny, kochać i być kochaną, musi zdradzić ojca. Zawsze pierwszy mężczyzna w życiu to sprzeniewierzenie się ojcu, zagłada tej małej królewny siedzącej na jego kolanach. Mało tego, musi też obciąć mu magiczny atrybut, dzięki któremu wszystko zachowane jest w równowadze. To jest kluczowy moment całej opowieści. Dziewczyna w symboliczny sposób przekazuje męską moc ojca wybranemu mężczyźnie, po czym ojciec z nim przegrywa. Gdyby mu tej mocy nie odebrała, nie miałaby szansy się uwolnić. Jest to symbol emocjonalnej kastracji, pozbawienia ojca sił i męskiej władzy nad nią.

Potem zaczyna się dorosłość, oczekiwanie, aż ukochany mężczyzna spełni obietnice miłosne.
I tu zaczyna się inny kawałek historii młodej dziewczyny. Już nie jest pod opieką ojca, on już nie zapewni jej bezpieczeństwa. Teraz jest zdana wyłącznie na siebie, swój ogląd sytuacji. A że jest młoda i naiwna, popełnia błędy, daje się zwieść obietnicom, bywa więc wykorzystana.

Historia Skylli jest taka, jak każdej młodej kobiety.
Mit ten pokazuje jednak, że nie ma innej drogi. Albo życie pod ochroną ojca i wyrzeczenie się możliwości kochania, bycia w związku, albo odebranie ojcu jego magicznej mocy we własnym życiu i odejście swoją drogą. Ale droga ta gwarancji szczęścia nie daje….

Mit ten znaleźć można w książce Stanisława Trybały “Mitologia grecka dla dorosłych”.

2 thoughts on “POŻEGNANIE Z OJCEM

  1. Dziwnym trafem nigdy nie kokietowałam ojca, ani nie traktowałam jako mężczyzny mojego życia. Dzieckiem nie byłam z natury „niewinnym” ale to się z racji kultury zdaje się – wyciszyło. Zakochałam się po raz pierwszy mając chyba 8 lat w koledze z klasy. A potem mając 9 w mężczyźnie o 31 lat starszym. Co zabawniejsze – w dorosłym życiu zakochałam się jeszcze 2 raz w mężczyznach z tego rok samego rocznika. W tym jeden z nich urodził się dokładnie dzień przed tym pierwszym.

    Obecnie zwracam uwagę na osoby starsze ode mnie, 9, 20? lat Ale podobają mi się też osoby młodsze. O 6 czy nawet dostrzegam urok chłopców młodszych o 12 lat.

    Chciałam w tym poście po prostu podważyć konieczność przejścia tej drogi. Wiem jednak, że jeśli mężczyzna jest niedojrzały i stawia dzieci wyżej niż swoją żonę – to to daje przestrzeń do takiej rywalizacji z matką. Nie ze strony dziecka (tak w moim wypadku) ale raczej matki. Tak domniemuję.

    Wiem też, że bycie dojrzałą wobec sytuacji dorastania córki jest trudne. Jeśli na dodatek realizuje przez państwa opisany wzorzec – tym trudniejsze. A gdy mąż jest niedojrzały i „zakochany” w dzieciach, córce – bardzo bolesne. Ale zazwyczaj trzeba te kwestie rozwiązać między dorosłymi. Bo to ich wzajemna relacja jest tu kluczowa.

    Jako dziecko czułam się dojrzalsza od moich rodziców. I choć wiem, że mnie kochali bardzo, to jednym z podstawowych ich błędów było stawianie mnie i rodzeństwa przez nich na pierwszym miejscu. A to miejsce powinno być zarezerwowane dla nich samych nawzajem.

    Żeby udowodnić rodzicom swoje racje postanowiłam pokazać im na własnym przejaskrawionym przykładzie, ze się mylą. (Ojciec: szacunek należy się każdemu, nawet jeśli jest się na czyimś utrzymaniu – zwłaszcza, że się jest dzieckiem, Matka: wygląd ma znaczenie – chodziło mi o te dwie kwestie. Zniszczyłam siebie, swoje perspektywy, rodziców też nie uszczęśliwiłam, noszę brzemię tego „startu” do dziś. I co jeszcze – hm, niczego wprost nie osiągnęłam – żadnego przyznania racji – jedyne co – moje rodzeństwo i rodzice nauczyli się na moim przykładzie, że te kwestie są jednak problematyczne – i zmodyfikowali podejście.)

    Nie ma schematów -czasami może urodzić się wam dziwnie rozsądne dziecko – ale i je można zmiażdżyć, bo dziecko potrzebuje oparcia. Ja niszcząc siebie zaprzeczyłam sobie, poświęciłam młodość – a z racji tego, że to start, wejście w dorosłość, upośledziłam swoje życie.

    Oprócz zwrócenia uwagi na to, że szablon nie sprawdza się zawsze i że podstawową rolę odgrywają tam ojciec i matka – chcę powiedzieć jeszcze, że w tych trudnych chwilach, gdy dziecko dojrzewa powinniście ciągle mieć na uwadze to, do czego jesteście zobligowani: nauczcie je poruszać się w świecie, wesprzyjcie jego rozwój tak, by stanęło na własnych nogach.

    Dziecko podświadomie czuje, chyba, że kokietowanie na przykład ojca jest złe – ja miałam jasną świadomość w takich kwestiach. Dzieci nie są głupie, nie są też tak niewinne, jak próbuje się to przedstawiać. Może kultura czyni je niewinnymi – ale z natury takie nie są. przynajmniej niektóre. Może ja urodziłam się „starsza”.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s