SPECJALIŚCI CZEKANIA

Irvin Yalom jest znany wielu osobom ze swoich znakomitych opowieści terapeutycznych. Wydana też została malutka książeczka jego autorstwa, która jest zapisem jednego z wykładów o tytule “Religia i psychiatria”.

Yalom pisze, ze gdybyśmy wzięli w nawias codzienne troski i kłopoty, a wniknęli głęboko w naszą sytuację w świecie, dotrzemy do głębokich struktur istnienia, a tam ujrzymy 4 troski ostateczne. Śmierć, izolacja, sens życia i wolność.
Chciałabym przyjrzeć się na początek jednej z nich – sensowi życia.

Yalom opowiada, jak to pies, któremu rzuca się patyk, z wielką ochotą go szuka, odnajduje, a potem biegnie do pana oddać, bo na tym polega zadanie. Ale im bliżej jest momentu wypuszczenia patyka z pyska, tym wolniej biegnie. Boi się, iż cel się skończy, że nie będzie miał w czym się wykazywać.
My odnajdujemy takie cele w przeróżnych rzeczach. W pracy, w sukcesie – mówimy: osiągnę ten symboliczny milion, to spełnię cel życia. Ale jak ten milion już jest, to pojawia się pustka, zagubienie i pytanie – co dalej?
Czasem celem jest wychowywanie dzieci. Gdy one dorastają, następuje znów pustka i zagubienie, oraz to samo pytanie – co dalej?
Wymarzony dom stoi wybudowany i pięknie wyposażony, i często w tym momencie przestaje cieszyć, a człowiek się dziwi, czemu to wyobrażone wcześniej szczęście nie nadeszło.
Często ludzie tak się zapędzaj w osiąganiu tego, czego by jeszcze chcieli, o czym marzą, i wyobrażaj sobie, że jak już to zdobędą, będą szczęśliwi. Niestety, najczęściej radość jest chwilowa, oczywiście jest satysfakcja i duma z siebie, ale kończy się najważniejsza rzecz – cel. Następuje pustka.
Czasem, jak rozmawiam z ludźmi, mam wrażenie, że z życiem jest jak ze świętami Bożego Narodzenia. Najbardziej ekscytujące jest czekanie, wyobrażanie sobie, przygotowywanie. Fantazjowanie, jak to będzie cudownie, kiedy już wszystko dopniemy na ostatni guzik, jak będzie idealnie. Mimo, iż praca jest męcząca i czasochłonna, a większość poprzednich świąt w niczym nie przypominała tych wymarzonych, to za każdym razem pojawia się nadzieja, że tym razem będzie lepiej, inaczej. Piękniej.
Gdy cel zostaje osiągnięty, piękne dekoracje, cudowne prezenty i pyszne potrawy przyszykowane, nagle okazuje się, że efekt ten nie satysfakcjonuje, że czegoś brakuje.
Nie bez powodu po każdych świętach i po wakacjach najwięcej osób przychodzi do gabinetów psychologicznych.
Ludzie czasem mają wielki problem w zanurzeniu się w efektach swego działania i odnajdywaniu radości w byciu w tym, co zdobyli.

Wynajdywanie sobie celu życia organizuje nam rzeczywistość, dodaje chęci, motywuje, ale ma też ten jeden olbrzymi minus – jeśli wiemy, że to my go sobie sami wymyśliliśmy, nieco traci on w naszych oczach na wartości. Człowiek nadal wie, pamięta, że to on sam sobie ten patyk do przyniesienia rzucił, a nie ma poczucia sensu wyższego, jakiegoś nadanego z góry, bądź wynikającego z samej istoty życia jako takiego.
Budda mówił, że poszukiwanie celu nie jest budujące. Najlepiej zanurzyć się w rzece życia i pozwolić, by pytanie o sens płynęło.
Yalom pisze, iż najlepiej jest, gdy sens i cel wyłonią się z sensownego i autentycznego zaangażowania w przedsięwzięcia. Aby cel nie był zaplanowany, tylko wyłonił się sam z działania. Mamy wtedy poczucie, że jest on nadany z góry, nie jest naszym konstruktem, w jakiś sposób daje nam dowód istnienia wyższej, sensownej i wolicjonalnej siły. A to sprawia, ze nie czujemy się tak zagubieni w świecie.

Nie dorastam Yalomowi do pięt jako terapeucie i myślicielowi, ale mam również ten zaszczyt, że u mnie w gabinecie rozważane są te najgłębsze troski istnienia.
Poczucie sensu i celu w życiu jest dość częstym tematem rozważań.
Wielokrotnie terapia dociera do takiego miejsca, gdzie główną potrzebą jest zmniejszenie lęku egzystencjalnego. Oprócz różnych rodzajów depresji klinicznej często mówi się w literaturze o depresji egzystencjalnej.
Przeznaczeniem ludzi jest doświadczanie nie tylko radości życia, ale również rozczarowań, starzenia się, chorób, izolacji, utraty, braku sensu, bolesnych wyborów, śmierci.
Żaden człowiek nie jest odporny na tragedie immanentne istnieniu. Te dwa zdania to cytaty z Yaloma.

Nigdy nie umiałam odpowiedzieć na pytanie, w czym tego sensu szukać, bądź wprost – jaki on jest. Nie da się go znaleźć za kogoś. Gdybym to zrobiła, narzuciłabym mu własny sens życia i w niczym nie pomogła.
Nierzadko widzę wielki ból płynący z faktu niedostrzegania sensu istnienia. Ludzie odbierają to jako brak znaczenia ich życia. Słyszałam setki razy pytania – cóż oznacza jedno pojedyncze istnienie w kosmosie? Czas jednego życia w porównaniu z wiekiem wszechświata? Znaczenie pojedynczej egzystencji w momencie przeludnienia? Albo wręcz przekonanie, że ten pojedynczy byt jest absolutnie zbędny.
Ciężko dyskutować z zasadnością lub jej brakiem w takich twierdzeniach. Mogę tylko towarzyszyć bólowi i rozważaniom.

Nie jestem w stanie poruszyć w jednym wpisie całego ogromu tematu, jaki roztrząsają wielcy myśliciele od tysiącleci i o ile wiem, nikt jednoznacznej odpowiedzi nie odnalazł.
Mogę tylko podzielić się swymi obserwacjami.
Mam wrażenie, ze im bardziej się czeka na coś prawdziwego w życiu, tym większe jest cierpienie związane z rozważaniem sensu życia, gdyż celem nie wiadomo kiedy staje się coś, czego nie chcemy – czekanie.
Jest wiele osób, które się w nim specjalizują.
“Jak tylko schudnę, to…” – świat będzie piękniejszy, wszyscy mnie pokochają, a ja będę szczęśliwa.
“Jak tylko spłacę kredyt, to…” – nie będę miał żadnych innych trosk, zmartwień, po prostu świat będzie piękny i życie wreszcie zacznie smakować.
“Jak tylko uda mi się znaleźć partnera, to….” – jak wyżej, w dowolnej konfiguracji.
Dorzucę jeszcze “Jak wreszcie przyjdzie wiosna…” i wiele innych.
Jesteśmy specjalistami czekania na prawdziwe życie, które ma się zacząć albo kiedyś tam, albo już, za chwilkę, za momencik, wydaje nam się, że już jest za rogiem….
Ale jak te “święta” przychodzą, nagle ich czar pryska jak bańka mydlana.

Coraz bardziej jestem skłonna uznać coś, co słyszałam kiedyś od mądrej osoby.
Nie ma sensu życia jako osobnego konstruktu w życiu, sensem jest samo życie.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s