ŻYCIE OBSERWOWALNE

Kolejna troską ostateczną opisywaną we wspomnianej przeze mnie w ostatnim wpisie książeczce Yaloma jest izolacja.
Autor rozważa 3 jej rodzaje. Intrapsychiczną, czyli izolację od samego siebie, interpersonalną, oraz egzystencjalną, odnoszącą się do nieprzekraczalnej przepaści między człowiekiem, a innymi ludźmi i światem.

Tu skupię się na izolacji interpersonalnej, która dotyka ważnego zagadnienia więzi.
I znów pojawił się temat – rzeka. Niewyczerpywalny. Tu go ledwie dotknę.
Yalom pisze o swych doświadczeniach w pracy z małżonkami w żałobie po partnerze.
Oczywiście przeżycie straty jest bardzo bolesne.
Ale istnieje w tym wszystkim jeszcze inny rodzaj bólu, który związany jest z niezwykle ważną, a rzadko wspominaną potrzebą człowieka. Potrzebą, by jego życie było istnieniem obserwowanym.
Potrzebujemy tego, by ktoś wiedział, co robimy, co dziś się zdarzyło, o której idziemy spać, co nas boli. Co myślimy, czujemy, wyobrażamy sobie, o czym marzymy. Co przeżyliśmy, jakie mamy wspomnienia z dzieciństwa, i te najpiękniejsze, i te, które do tej pory wywołują łzy.
Powrót do pustego domu, niemożność powiedzenia komuś, co dziś się działo bywa olbrzymim bólem.
Jak zwiedzamy nowe czy stare miejsca, mamy wielką potrzebę powiedzenia do kogoś “o, popatrz”. Opowiadanie sprawia, że po raz wtóry przeżywamy daną sytuację, nierzadko bardziej świadomie, gdyż towarzyszy tym uczuciom narracja. Sprawia ona, że zdarzenie staje się dla nas istotniejsze, opowiadanie gruntuje w nas tę historię. Zyskuje nową wartość.
Czy zdarzyło Wam się przeżyć coś bardzo ważnego i nikomu o tym nie opowiedzieć? Czy choćby nie opisać tego samemu sobie w pamiętniku?
Czasem, z braku kogoś, komu możemy się zwierzyć, sami stajemy się, chcąc nie chcąc, obserwatorami swego losu.

Dla wielu ludzi życie nieobserwowalne jest takie, jakby go w zasadzie nie było.
Potrzebujemy świadków istnienia. Wiele nawet niesatysfakcjonujących relacji utrzymujemy właśnie po to, by móc się do kogoś odezwać.
Wielokrotnie ludzie w ostatnich czasach tworzą profile na portalach społecznościowych z zapartym tchem śledząc liczbę odwiedzin. Im więcej, tym większa satysfakcja, nawet, jeśli nic w efekcie z tego nie płynie. Liczy się bycie zauważonym.
Brak konta na FB żartobliwie określane jest nieistnieniem.

Ile razy obserwujemy, albo sami doświadczamy tego, że gdy z kimś rozmawiamy, ta osoba lub my sami mówimy i mówimy, chcemy opowiedzieć jak najwięcej zdarzeń ze swego życia, potrzebujemy słuchania, zaskoczenia, zdziwienia z drugiej strony, zrozumienia. A często słuchacz aż drży z niecierpliwości, by zacząć samemu opowiadać. W efekcie obydwie osoby mało skupiają się na przeżywaniu słuchanej historii, a bardziej czekają na moment, w którym wstrzelić się mogą z własną opowieścią. Obie osoby są głodne obecności aktywnego obserwatora ich życia.
Oczywiście to nie jest norma, ale zapewne każdy z nas wiele razy przeżył taką sytuację.
Myślę, że w śledzeniu ilości odwiedzin na portalu, w tym gorączkowym czekaniu, kiedy wreszcie mogę opowiedzieć swą historię, i w wielu innych podobnych sytuacjach na co dzień, w takich okruchach,  objawia się ból nieobserwowanego życia.

Widzę, że jedną z ważnych rzeczy, jaką daję ludziom w trakcie spotkań w gabinecie, szczególnie tym samotnym, jest bycie przez jakiś czas świadkiem ich istnienia. W terapii ważna jest treść spotkań, oraz proces, w tym specyficzna więź, jaka tworzy się między terapeutą, a człowiekiem przychodzącym po pomoc. Jest ona fundamentalna, stanowi jeden z warunków osiągnięcia celów terapeutycznych. Człowiek musi czuć się ważny i wyjątkowy.
Poza tym w takiej relacji istnieje wielkie skupienie i uwaga, które same w sobie nadają wartość i ważność wszelkim opowieściom. Czyni to człowieka więcej wartym w jego własnych oczach. Pomaga mu to dostrzec wyjątkowość własnego istnienia.

Ludzie czasem mają wokół siebie możliwość spotkania kogoś, kto stać się może takim obserwatorem ich życia, ale boją się – świadomie lub nie – z tego korzystać, gdyż żywią obawę, iż tego kogoś stracą.

Gdy idzie się na psychoterapię, dla każdego oczywiste jest, iż te spotkania kiedyś się kończą. Myśl, że mogłoby być inaczej, jest wręcz przerażająca. I oto okazuje się, że można w takiej skańczalnej relacji doświadczyć ważności swego istnienia.
Tak też może być w każdym innym związku z drugim człowiekiem, nawet, gdy trwa on “chwilę”.
Terapia sprawia, że spotkanie dwojga ludzi – mimo, a może właśnie dlatego, że w tak precyzyjnie określonych warunkach wyznaczających jej koniec – staje się niepowtarzalne. Jednakże takiej jakości spotkania z drugim człowiekiem szukać można wszędzie.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s