MĘSKI BÓL

Film „Siekierezada”. Sceneria i przekaz proste jak u Kolskiego, lata 60-te. Las, mężczyźni pracujący przy ścince drzew. Nie kanadyjscy drwale z naszych wyobrażeń. Mężczyźni w kufajkach, odczuwający na swej skórze wartość dobrych butów i paska do spodni. Ciężka praca, lakoniczne męskie rozmowy o życiu przy dyżurnym ognisku. Herbata pita z metalowego kubka, twarda prycza, wojskowy koc, bimber pędzony na wsi. Minimum słów, gigantyczne natężenie emocji.

Wiejska potańcówka w remizie. Mężczyźni w niedzielnych koszulach. Ceremoniał zamawiania wódki z zakąską. Trochę tańców, kiedy to każde spojrzenie i wybór partnera mają znaczenie, a także to, że się nie tańczy i nie wybiera.
Niby sielska atmosfera niedzieli, ale też obserwacja, dopasowywanie się do schematu, jakim jest udział w takiej imprezie.
Głośno gra wiejska kapela, z przytupem, radość, hałas.

Nagle do remizy wpada razem z zamkniętymi drzwiami wielki, oszalały i wściekły mężczyzna z siekierą w ręku. Lecą szyby, zapada cisza. Z boku pada komentarz, że szuka swojej puszczalskiej żony.
Żadne słowa nie są w tym momencie ani ważne, ani potrzebne. Widać, że on w środku wyje z bólu jak olbrzymie, zranione zwierzę, jest tym cierpieniem opętany, stracił zmysły, kontrolę, granice. Jedyne, czego w tym momencie chce, to coś zrobić z tą wściekłością i bólem, by nie zabić swojej żony. Załatwić problem jakkolwiek, byle by to się wreszcie skończyło. Szybko, skutecznie, na zawsze.
Szuka jej, bo zraniona duma, może miłość do niej, a może też poczucie własności sprawiają, że nie może tego tak zostawić. Trudna ta miłość, ale wielka.
Nie może pokazać bólu. Nie może jego ujawnieniem aż tak rzucić w błoto swego honoru, męskiej godności.

I oto najpiękniejsza, zapierająca dech scena, kiedy to nie pada między mężczyznami żadne słowo. Jeden z nich z wręcz organicznym zrozumieniem dla oszalałego mężczyzny podsuwa mu spokojnie i uważnie stół za stołem, by ten mógł wyładować furię waląc w nie siekierą, rąbać je we wściekłej rozpaczy. Ten ból musiał się wypalić do zgorzeliska, by nie doszło do czegoś nieodwracalnego.
Nie ma tu chamstwa, wyzwisk, bicia, zabijania. Jest tylko ryk zranionego tura, a podczas jego cierpienia świat zalegać powinna wielka cisza.

Kobiety nie są w stanie pojąć, że czasem rozpacz, naruszona godność, ból, może nawet miłość u mężczyzny wyrażają się wściekłością, wyciem, koniecznością zniszczenia. Ale nie agresją.  Że oni w ten sposób się chronią.
Nie pojmują, że gdyby ukazał wprost swe cierpienie, czułby się upokorzony. Musi niszczyć. Musi, bo żona za każdym zniknięciem odbierała mu męskość.

Jakaś pijana kobieta zaczęła się histerycznie śmiać. Bohater filmu powiedział do niej – Pani śmiech obraża wielki smutek świata…
Czasem ból mężczyzny jest takiego rodzaju, że kobieta powinna zamilknąć i schylić przed nim głowę.

Gdy mężczyzna porąbał, tyle stołów, ile trzeba, usłyszał od innego mężczyzny – fajrant. Dostał odpalonego już papierosa. A zabawa potoczyła się dalej.
„A jego wycie w powietrzu zostało zapisane i jeszcze długo będzie się niosło”.

One thought on “MĘSKI BÓL

  1. Jedna z piękniejszych recenzji, jakie czytałem.
    Pani Ewo, to pierwszy tekst, jaki przeczytałem na Pani blogu i naprawdę jestem szczerze poruszony.
    Widać, że nie jest Pani obca natura mężczyzny, a to daje podstawę, aby powierzyć Pani naprawę swoich ewentualnych problemów.
    Pozdrawiam i życzę sukcesów

    Robert

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s