(NIE)PEŁNIA KSIĘŻYCA

Księżyc zbliża się ku pełni. Z małego przysłowiowego rogaliczka, uśmiechniętego, skromnego chudziny i zawadiaki, robi się tarcza, na której nawet gołym okiem dostrzec można nierówności i wypukłości.
Obiekt, do którego wyją wilki i psy. Kiedy wilczur siada w nocy w ogrodzie, między drzewami, podnosi pysk i tęsknie wyje do srebrnej tarczy, która wydaje się być tak blisko, znikają tysiące lat ewolucji, cywilizacja nie istnieje. Jest tylko pierwotna siła każąca psu unieść głowę, poszukać tego dysku na niebie i wydać z siebie odgłos pierwotnego… czego? Wezwania? Dać upust uczuciom, które dręczą psią duszę? Wyraz niepokoju, któremu podlegamy wszyscy w trakcie pełni?

Księżyc, Luna, Selene… zaskakujące, iż bardziej poetyckie nazwy naszego satelity są rodzaju żeńskiego.
Mitologia pokazuje Lunę, skrzydlatą boginię przemierzającą na swym rydwanie przestrzeń od wschodu do zachodu. Symbolizuje ona wpływ światła Księżyca na istoty żywe i umarłe, a jej ziemskim wcieleniem jest srebrzysty wilk, który swym wyciem oddaje cześć znikającej tarczy. Czy dlatego do dziś psy wyją do niego? Wierzyć, nie wierzyć?

Czas pełni, czas wilkołaków. Luna szukając sobie towarzysza życia pokochała myśliwego Gaverina i oddała mu część swej wilczej natury. Dało to początek temu mitycznemu krwiożerczemu rodowi tak opisanemu i obfilmowanemu ostatnio, że aż sparodiowanemu do tego stopnia, iż legenda zatraciła swą magiczną moc.

Najprawdopodobniej Selene, świetlista bogini, to inne wcielenie Luny, obie przedstawiane są tak samo, ze skrzydłami, w świetlistym rydwanie, z diademem z półksiężycem na głowie, jako kobiety nieziemskiej urody. Ta bogini o dwóch przepięknych imionach była zawsze samotna, mimo posiadania mitologicznych kochanków. Nasz Księżyc, jako jedyny ziemski satelita, też jest bardzo samotny, choć wokół innych planet jest ich mnóstwo. On jest jedynakiem.

Pełnia Księżyca to też czas wróżek, które gdy następowało jego zaćmienie, utożsamiane z pożarciem Seleny, odprawiały magiczne rytuały, by odwieść od tego czynu drapieżniki. By uchronić noc przed całkowitą ciemnością.
Ludzie zawsze bali się zaćmienia, przypisywali mu znaczenie magiczne, miało ono symbolizować jakąś tragedię, uosabiało strach. Tak, jak za dnia następuje zaćmienie słońca zabierające nam światło i wywołujące złowróżbne skojarzenia, tak w nocy, gdy przychodzi zaćmienie Księżyca, budzi to jeszcze silniejsze przerażenie i chęć schronienia się, a także potrzebę magicznego odwrócenia nieszczęścia.
Pełnia Księżyca to również czas lunatyków wytyczających swe niezrozumiałe ścieżki w przestrzeni między światem realnym, a snem, w somnambulicznym nieznanym nikomu celu.

Luna, Selene, Księżyc… symbole kobiecości, intuicji, emocjonalności. Kobiety miesiączkują wedle miesięcy księżycowych, które trwają 29,5 dnia.
Wedle rytmów Księżyca następują przypływy i odpływy wody.
Księżycowa orbita nie jest okręgiem, to lekka elipsa, w związku z tym jego tarcza w naszych oczach zmienia swą wielkość, gdyż przybliża się i oddala. Zawsze fascynowało to ludzkość.

Księżyc to też tajemnica. Zawsze odwrócony jest do Ziemi tą samą stroną, gdyż jego okres obiegu wokół naszej planety i obrotu wokół własnej osi są takie same. Nie świeci własnym światłem, tylko tym odbitym od Słońca, dlatego zawsze widzimy jedynie tę jego oświetloną część. Zmiana oświetlenia pokazuje nam 4 fazy księżyca. Wędruje on od nowiu poprzez kwadry, aż do pełni po swej świetlnej stałej trasie.
Odkąd ludzkość wie, iż widzimy tylko jasną stronę naszego satelity, powstała masa przypuszczeń na temat ciemnej strony Księżyca. Sztuczne satelity rozwiały nasze wątpliwości, ale i tak ta ciemna strona to synonim tajemnicy, a także naszego alter ego.

Rytmy Księżyca to oddalanie się i przybliżanie, przypływy i odpływy, zmienność, jak oddychanie, unoszenie się klatki piersiowej i opadanie, jak tętno. Comiesięczny cykl. Puls Wszechświata.
Pełnia, czas bezsenności, wzmożonego niepokoju. Czas, kiedy budzi się adrenalina i hormony. Czas przestępców, ale i kochanków, namiętności, niższego progu bólu, czas szaleństwa, kiedy to lęki i niepokoje się wzmagają.

W bezsenne noce, kiedy to mechanizmy obronne śpią, wszystkie osobiste strachy wychodzą na wierzch, dociera do nas to, czego boimy się najbardziej.

Tysiące lat ludzie wierzyli, że gdy Księżyc znika dążąc do nowiu, to go ubywa. Nie wiadomo było, gdzie podziewa się reszta.
Często patrzymy na siebie tak, jak na Księżyc w nowiu. Widzimy się jako osoby niekompletne, w czymś ułomne, z jakimś wielkim wewnętrznym brakiem. Niedoskonali, niepełni.
Osoby po rozstaniach, szczególnie po długich związkach, lub śmierci partnera, mają poczucie niebycia całością. Brakuje im kawałka siebie, jak części swego ciała. Wiąże się to czasem wręcz z fizycznym odczuciem bólu. Niekompletność jest ogromnym cierpieniem.
Nie zawsze to uczucie dotyczy braku drugiej osoby, częściej braku jakiegoś kawałka siebie. Niektórzy wciąż czekają na coś, dzięki czemu będą mogli poczuć się całością.
Pisałam o tym w “Specjalistach czekania”.
Wielokrotnie mam wrażenie, że gdy ktoś siebie w ten sposób spostrzega, to zachowuje się tak, jak człowiek setki lat temu myślący, iż część Księżyca naprawdę znika.
Obserwacja naszego satelity mówi nam na ten temat jasno i jednoznacznie.
Znikająca część srebrnej tarczy jest przysłonięta, ale istnieje dokładnie w tym samym stopniu i sensie, jak jego jasny, widzialny fragment.
To, że nie widzimy tej odwróconej od nas, ciemnej strony Księżyca, nie oznacza, że jej nie ma.
Wiele osób często ma jakieś części siebie w cieniu, przysłonięte przez cokolwiek innego. Zapomniane, odsunięte, przygłuszone. Cierpiące, niedoskonałe w oczach właściciela. Niedoceniane i niechciane. Albo malutkie, skromne, bez siły przebicia.
Zapomina o ich istnieniu, nie docenia, wstydzi się ich niedoskonałości.
Wiele osób szuka gorączkowo partnera niejasno czując, iż tylko bycie z kimś interesującym może potwierdzić ich wartość. Na tej samej zasadzie dobierają sobie przyjaciół, pracę.
Nie potrzebujemy drugiej osoby, by móc poczuć się kompletnymi, wystarczy poszukać w sobie wszelkich zalążków, możliwości. Jeśli nie odnajdziemy w sobie samych umiejętności przeżywania szczęścia, inny człowiek nam go ze sobą nie przyniesie. Ktoś bliski może nam go dodać, ale go w nas nie stworzy.

Księżyc to falowanie, raz coś się ujawnia, raz chowa, ale przecież zawsze istnieje.
Jest on też energią – zupełnie inną, niż życiodajna siła słońca. Jest symbolem energii ukrytej, tej, którą nosimy we własnym cieniu. Nów to czas oczyszczenia, pełnia to moment silnej ekspresji. Nasze potrzeby i stany organizmu, a także to, co ujawniamy, a co chowamy, podlegają nieustannemu pulsowaniu.
Mamy w sobie wszystko, czego potrzebujemy, by czuć się spełnionymi i szczęśliwymi, czasem tylko trzeba przeczekać czas z nowiu do pełni, by sobie to uświadomić.

Każdy człowiek zawsze jest kompletną i absolutną całością, mimo, iż nie zawsze to widzi.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s