OSIOŁEK

“Wciąż się zastanawiam, czy dobrze usiadłam, czy dobrze się zachowałam. Czy uśmiechnęłam się dostatecznie szeroko? Czy może zbyt mało i ktoś pomyślał, że jestem wyniosła? Czy ja znowu swą fryzurą kogoś nie obrażam? Nie wyglądam jak typowa osoba wykonująca mój zawód, ubieram się chyba zbyt niepoważnie. No ale jakbym założyła marynarkę, pewnie by pomyśleli, że się czuję lepsza.


…No tak, znów źle skrzyżowałam nogi, jak można było tak usiąść, jak można było tak głośno się śmiać z tego dowcipu, pewnie myśleli, że chcę się przypodobać.
…. Nie roześmiałam się tak, jak wypadało, pewnie obraziłam kontrahenta, wysilił się na dowcip dla rozładowania atmosfery, a ja nie umiałam być na tyle uprzejma, by się odpowiednio zaśmiać. Powinni mnie zwolnić, przecież ja się do niczego nie nadaję.
…Jak byłam małą dziewczynką, zawsze będąc z mamą w kościele słyszałam od niej – jak siedzisz, wyprostuj się. Jak trzymasz nogi, usiądź porządnie. Nie panujesz nad swą mimiką, nie strój min, skup się, co ludzie powiedzą. Już wtedy było widać, że coś ze mną nie tak.
…Nie mogę jeździć rowerem, bo wciąż się zastanawiam, czy odpowiednio się poruszam, z gracją, czy nie pojadę jak ciamajda, czy w kogoś nie wjadę i co wtedy, umrę ze wstydu. A może się przewrócę i wszyscy się będą gapić i śmiać, i co ja wtedy zrobię, spalę się z zażenowania.
…Jak idę ulicą, marzę, by była pusta, aby wokół rozciągał się ten piękny Wrocław, ale żeby nie było w nim ludzi, mogłabym wtedy odetchnąć powietrzem, rozejrzeć się, nacieszyć spacerem i słońcem. Tylko ci ludzie, wciąż się gapią i oceniają….
…Na pewno ten sweter nie pasuje do tej spódniczki, po co ja go założyłam, czy ja mam w domu złe światło, czy jestem ślepa? Dlaczego ja go w ogóle kupiłam, w sklepie kolor wydawał mi się fajny, a teraz sama nie wiem, wszyscy go noszą, jestem taka totalnie przeciętna…. A ten wzorek na plecach? Tak mi się w sklepie podobał, ale wszyscy się oglądają, to pewnie totalna wiocha, no ale cóż, ja go tak lubię… ale może ja nie mam kompletnie gustu, wyłazi ze mnie zaściankowość? Gapią się na taką wieśniarę, która nie umie się ubrać… głupi ten sweterek, już nigdy go nie założę…”

To jest przypadkowa garść cytatów ze zwierzeń, jakie słyszę czasem w gabinecie.
Kto się nie podpisze pod tym choć w jakiejś części?
Jak bardzo silnie uwarunkowani jesteśmy opinią społeczną? Czy to, co myślimy, to na pewno jest zdanie innych ludzi, czy raczej produkt naszej wyobraźni i lęków?
Czy możemy mieć jakikolwiek wpływ na opinię innych? Czy jesteśmy w stanie zaspokoić oczekiwania ludzi nas dotyczące?
A jeśli jesteśmy, to czyje? I po co?

A teraz opowieść zaczerpnięta z którejś książki Coelho – wpisuję ją z pamięci.

Sceneria – jakieś andaluzyjskie bezdroża nie wiadomo kiedy.
Idzie mężczyzna z synem i osiołkiem. Długa droga za nimi i przed nimi.
Mężczyzna, zmęczony, usiadł na osiołka, by nieco odpocząć. Spotykają grupę ludzi, którzy mówią “Co za człowiek, sam siedzi na osiołku, a ten syn ledwo idzie…”
Ojciec zsiadł z osiołka i posadził na nim syna. Idą dalej, spotykają kolejną grupę ludzi, a tam pada komentarz: ”Co za człowiek, syn młody, silny, rozparty na osiołku, a ten idzie ledwo żywy”. No to ojciec dosiadł się do syna na osiołka i tak jadą obaj na zwierzaku dalej.
Spotykają kolejną grupę ludzi, i słyszą komentarz “Co za okrutni ludzie, ten osiołek ledwo żyje, a oni obaj na nim siedzą, to wręcz nieludzkie tak męczyć zwierzę”.
Ojciec poruszony zszedł, zsadził syna i tak idą dalej prowadząc osiołka.
Napotykają na kolejną grupę ludzi, którzy mówią “Ale głupi, mają osiołka a sami idą na piechotę….”

2 thoughts on “OSIOŁEK

  1. Andaluzja, piękna kraina. Ale co ja osioł mogę o tym wiedzieć, przecież jestem tylko kłapouchym i ponoć upartym tępym osłem. Ludzie, to co innego… oni wiedzą wszystko najlepiej !
    Ci dwaj.. Czasem wiodą mnie za uzdę, czasem dosiadają mojego grzbietu, czasem batem złoją oślą skórę.
    Ścieżka pnie się stromo w górę. Ostre kamienie potrafią zranić moje kopytka.
    Ci dwaj.. dlaczego chcą spodobać się wszystkim ? Chociaż potrafią uszanować siebie nawzajem, nawet mój ośli grzbiet czasem uszanują. Słuchają bezkrytycznie co mówią inni, biorąc wszystko za dobrą monetę. Nawet tych, co cicho drwią z nich i szydzą za plecami, wydają we własnym mniemaniu słuszne i autorytatywne sądy.
    A ponoć to mnie osiołkowi w żłoby dano, i padłem ja, albo mój jakiś daleki krewny z głodu nie mogąc się zdecydować.
    Ci dwaj.. ciągle przebierają między słomą dobrych rad a sianem swoich wyobrażeń.
    ..Tylko co ja osioł mogę o tym wiedzieć, nawet gdy gadają o mnie. Jestem przecież tylko osłem,
    i jestem szczęśliwy !
    Ośliczka 🙂

  2. Osiołek, kłapouchy… Zwierzątko rodzące odczucia sympatii, ciepła… Ale czy naprawdę..?
    Czy wiemy co on myśli..? Co czuje..?
    Stawiamy go w boksie, dajemy siano.. Ale czy to szczyt jego marzeń..?
    Jak często stajemy się stajennymi, którzy wiedzą, co najwłaściwsze…
    Jak łatwo oceniamy, wydajemy opinie…
    A jego spojrzenie..? Kłapouchego ….
    Czy dostrzegamy go…? Próbujemy uszanować, to, że jest osiołkiem…
    Jest sobą… I to w nim najwspanialsze…
    Nawet jeśli te uszy tak sterczą, a ogonek nie jest taki gęsty i aksamitny..
    Ale ja – osiołek – jestem ze sobą szczęśliwy..:)
    Kochajcie mnie więc takiego, jaki jestem..
    Z.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s