MAŁA SYRENKA

Dziś opowiem Wam kolejny okruch z terapii.

Czasem w rozmowach w gabinecie błąkamy się poprzez sny, skojarzenia, baśnie, które w jakiś sposób zaważyły, czy odzwierciedliły się w życiu człowieka. Są zakodowanymi informacjami na temat głębokich mechanizmów funkcjonowania emocjonalnego, powtarzalnych wzorców, które z niewielkimi modyfikacjami powielamy czasem przez całe życie. Ich moc jest tym większa, im bardziej są nieuświadomione. Mówią o naszych najważniejszych relacjach, decydują, jak wchodzimy w związki, jak widzimy siebie i świat.


Niedawno odbyła się w gabinecie właśnie taka symboliczna, głęboka, piękna rozmowa.
Dzięki jakiemuś przypadkowemu stwierdzeniu dziewczyna przypomniała sobie, jak w dzieciństwie była zafascynowana baśnią “Mała Syrenka”. Spędzała czas na wcielaniu się w tę postać, uszyła sobie nawet syreni ogon z tekturowymi płetwami i w trakcie kąpieli w wannie naśladowała swą ukochaną bohaterkę.
Fascynujące jest to, jak małe dziecko, gdy toczą się w nim burze emocjonalne i próby zrozumienia świata, a nie umie wyrazić tego słowami, odzwierciedla pewne postaci z baśni, by w ten sposób wielokrotnie odgrywać jej psychiczny dramat. Rzeczą jasną jest, że wybiera się istotę, która przeżywa podobne dylematy do tej osoby. Celem takich zachowań zawsze jest rozwiązanie swojego wewnętrznego konfliktu.
Zaczęłyśmy się zastanawiać, co w jej psychice było takiego, że właśnie tę postać nieświadomie wybrała sobie do identyfikacji.
Snułyśmy tę baśń, pojawiały się luźne skojarzenia na temat tego, co jej bohaterka przeżywała. Pojawiła nam się postać Małej Syrenki, zakochanej w księciu. Miłość, jak wiadomo, bywa piękna. Jednakże dzieliło ich wszystko – on był człowiekiem, ona na wpół mityczną istotą, ni to kobietą, ni rybą. Miała urodę i przepiękny głos, ale żyła w wodzie, podczas, gdy wybranek na lądzie. On miał tam swój zamek, królestwo, młodość, urodę i miłość Syreny. Ona miała również swój świat, ale gdy go pokochała, własne życie przestało ją cieszyć. Pragnęła podążyć za wybranym mężczyzną, stać się człowiekiem i zyskać miłość ukochanego.
Wiele kobiet zapewne zna ten stan, kiedy są gotowe rzucić wszystko, zmienić się, wyjechać na koniec świata dla miłości, łatwo się z bohaterką utożsamić.

Książę też się zakochał w Małej Syrence. W rybiej części jej natury, w wolności i swobodzie, jaką miała w wodzie, w urodzie i pięknym glosie. W tym, że była sobą, miała swój świat, który jego również fascynował.
Dziewczynie jednak tak odległa, niezrealizowana miłość nie wystarczyła, schła z tęsknoty. Postanowiła zmienić się w człowieka. Wiele poświęciła. Ale tak to już w życiu jest, że jeśli się czegoś pragnie, nie dostaje się tego za darmo.
Dziewczyna chciała oddać ogon za nogi. Dostała je, ale musiała poświęcić również przepiękny głos. A piękne nogi, jakie pojawiły się zamiast syreniego ogona, sprawiać jej już miały przy każdym kroku, na zawsze, ból.
Zamieniła więc wolność, swoje miejsce na świecie, głos, na życie w cierpieniu i milczeniu.
W tym miejscu nadal zapewne wiele kobiet czuje, że się z tą postacią utożsamia…

Bycie niemową, brak głosu to niemożność wyrażania siebie, rozmowy, ekspresji. Mała Syrenka już zawsze musiała być kimś, kto może tylko kochać niemo i wiernie spoglądając ukochanemu w oczy, i wciąż czując ból poruszania się po świecie.
Każdy sam czuje, czy taka ofiara warta jest miłości. Odpowiedzi mogą być różne, nie mnie to oceniać. Syrenka świadomie podjęła taką decyzję.
Dlaczego o tym opowiadam?
Dlatego, iż dziewczyna, z którą o tym rozmawiałam, z wielką jasnością nagle dostrzegła, że każdy jej związek okupiony był cierpieniem i podporządkowaniem. Miłość i ból stały się nierozerwalnym związkiem w jej życiu.
Partner, którego bardzo pokochała, tak, że w zasadzie uzależniła się od niego, sprawiał, iż żyła wciąż na huśtawce emocji, w ciągłym głodzie miłości. Było tych gestów za mało, dawkował jej czułość jak lekarstwo, znacznie więcej dostawała zaniedbań, braku ważności, agresji, niedotrzymywania słowa. Seks stał się kartą przetargową, narzędziem walki i wzajemnych upokorzeń. Mimo wszystko przez kilka lat nie potrafiła się z nim rozstać, bez względu na to, iż czuła się niszczona.
Ile kobiet w tym miejscu nadal utożsamia się z Małą Syrenką?

Spostrzegła też, że nierozerwalna konfiguracja miłości i cierpienia dokładnie oddaje jej relację z ojcem. Jest on zupełnie niestabilny emocjonalnie, nieprzewidywalny w negatywnym tego słowa znaczeniu. Dziewczyna nie widziała go od lat. Mimo wszystko on codziennie, wciąż jest obecny w jej myślach i to, co czuje, co jej się śni po nocach, to miłość do niego. Kocha go w sposób wręcz czasem ją obezwładniający. Ale nie chce go widzieć, bo się boi znów obudzonej i zranionej nadziei na bliskość, zranienia i odrzucenia.

Dziewczyna, o której piszę, mimo, iż od długiego czasu jest w kolejnym, dobrym związku i kocha swego chłopaka, śni o poprzednim. Sama momentami wywołuje cierpienie u siebie i partnera, tak, jakby schemat musiał być zrealizowany.
Wścieka się, ale śni o tym, który fundował jej nieustanną karuzelę emocjonalną, przy którym wciąż cierpiała i czuła się brzydkim kaczątkiem, szarą kaczuszką drepczącą za pięknym królewiczem. Czuła się wciąż mniej od niego warta, tak, jak Mała Syrenka była gorsza od Księcia, gdyż on zachował wszystko, a ona straciła bardzo wiele.

Dlaczego? Tamten mężczyzna prezentował sobą huśtawkę, jaką wciąż fundował jej tato. To ojciec reprezentuje zbitkę miłość – ból. Choroba ojca, jego nieprzewidywalne zachowania, zniknięcie sprawiają, że rozumiemy takie emocje u tej dziewczyny.
Teraz ojciec jest daleko, więc dość łatwo za nim tęsknić, gdyż nie ma ryzyka, że się pojawi i zrani po raz kolejny.
Tylko, że miłość do niego nie znalazła w niej swego ujścia, została silnie zablokowana, nie ma w niej przepływu. Musiał się pojawić jakiś symboliczny sposób jej odzwierciedlenia, stąd wchodzenie w destrukcyjne związki z mężczyznami.
Co dalej? Pracujemy intensywnie nad uwolnieniem się od schematu. Dziewczyna po długim czasie wreszcie powoli zaczyna się czuć wolna.
Myślę, że jeszcze kiedyś pojawi się kolejna opowieść na ten temat.

One thought on “MAŁA SYRENKA

  1. Mała Syrenka nie koniecznie musi być rezygnacją z siebie. Czasami jest tak, że kogoś się kocha, ale pojawia się inna, bardziej ekspansywna i nam wybrany obiekt “zabiera”. Ten schemat może się powtarzać. Zwłaszcza, jeśli wybiera się mężczyzn, którzy podobają się innym kobietom, lubiących kobiety, flirtujących, swoim sposobem bycia dających pole do popisu dla podrywających kobiet.

    W dzieciństwie zawsze lubiłam Czerwonego Kapturka, ale ostatecznie chyba miksuję go z Małą Syrenką. 🙂 Nie miksuję – tak to się kończy. Kolejnymi “rezygnacjami”.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s