PSYCHE cz.IV

Psyche po utracie raju zapragnęła naprawić swe błędy i odzyskać ukochanego. Zwróciła się po pomoc do Afrodyty, a ta, choć niechętnie, wyznaczała jej kolejne zadania. Ich istotą była zmiana niedojrzałego dziewczęcia (co jest niezależne od wieku) w kobietę, która, mimo doświadczonego zranienia, ma wielką wewnętrzną siłę.


Przeszła już pomyślnie przez 3 zadania. W życiu wielu kobiet to już wystarczy do dobrego, godnego i spokojnego życia. Tak więc można zakończyć czytanie – a raczej wewnętrzną analizę siebie – na trzecim odcinku.
Czwarta, ostatnia wędrówka sama w sobie składa się z wielu wyzwań, narusza głębokie pokłady poczucia bezpieczeństwa, strukturę emocjonalną i wymaga mnóstwa odwagi, ale i uległości, czasem rezygnacji z intuicyjnych, wrodzonych skłonności. Celem jest osiągnięcie zupełnie innego poziomu samoświadomości.

Zadanie czwarte.
Johnson twierdzi, iż niewiele kobiet przystępuje w życiu do wykonania tego zadania. Wiele z nich w ogóle tego nie potrzebuje, wystarczy, jeśli skupią się na trzech poprzednich, dobre ich wykonanie gwarantuje już stabilne życie.
Są jednakże kobiety mające w sobie specyficzny głód poznawania siebie intelektualnie, emocjonalnie i konfrontowania się ze swymi słabościami, dążące do jeszcze wyższego stopnia rozwoju, budujące głębszą świadomość, odważne, mierzące się z tym zadaniem. Moim zdaniem to nawet nie wynika z wewnętrznej decyzji, że się chce, czasem to jest jak osobisty imperatyw. Nie da się inaczej, mimo, że się czasem przed tymi wyzwaniami ucieka myśląc – po co mi to, czy ja nie mogę czasem spokojnie pożyć?

Ostatnie zadanie znów brzmi pozornie banalnie – Psyche ma iść do Hadesu i poprosić Persefonę o buteleczkę jej eliksiru piękności, oraz dostarczyć ją Afrodycie.
Persefona to wieczna panna, mieszkanka świata podziemnego. Wędrówka tam jest obarczone wielkim ryzykiem – dziewczyna może dać się czymś poczęstować, ulec mocy Bogini Hadesu i nigdy nie wrócić na ziemię.
Psyche przerażona udaje się na wysoką wieżę. Jest to coś zupełnie innego, niż w poprzednich zadaniach, budowla jest dziełem człowieka, dziewczyna idzie tam doświadczyć swego człowieczeństwa. Jest to też miejsce odosobnienia, gdzie dopadają nas głębokie lęki egzystencjalne, odczucie totalnej samotności i bezradności, konfrontacja z chęcią śmierci. Jest to etap przejściowy do nowego porządku w sobie. Motyw ten znany jest nam z baśni, zaludnione są księżniczkami zamkniętymi w wieżach. Jest to czas bezradności, płaczu, zagubienia, wyczerpania swą słabością, ale i czas zbierania sił w wycofaniu.
To przeżycie daje Psyche kolejną wskazówkę. Ma znaleźć otwór w ziemi, którym może dostać się do Hadesu. I znów odbywa fizyczną, ale i emocjonalną drogę na pustkowie, gdzie nie widać nic, żadnych drogowskazów. Siła, jaką na ten moment dysponuje, to posiadanie dwóch kawałków placka na ułagodzenie Cerbera, trójgłowego psa strzegącego Hadesu, i w ustach dwóch monet dla przewoźnika przez Styks, rzekę śmierci.
Idąc tam napotyka człowieka, który ma kłopoty – i tu musi zaprzeć się swej wrodzonej chęci pomagania. Nie może zmarnować ani odrobiny energii na innych, bo braknie jej sił na wykonanie zadania. Gdy przeprawia się przez Styks (zapłaciła jedną monetą, częścią swej wewnętrznej energii), tonący człowiek blaga ją o pomoc, a ona znów musi mu odmówić, mimo cierpienia. Doprawdy, dla wielu kobiet ciężkie to zadanie.
Potem mija 3 kobiety tkające ludzkie losy, i one również poprosiły o wsparcie. Która dziewczyna jest w stanie oprzeć się możliwości zajrzenia w przyszłość swoją i najbliższych, choćby z lęku, czy chęci odwrócenia złego przeznaczenia? Psyche i tej pokusie nie dała się zwyciężyć, uszanowała tajemnicę istnienia, to też było trudne.
Następnie musi przejść obok Cerbera, straszliwego psa, symbol wszelkich niebezpieczeństw życiowych, bezrozumnej agresji. Rzuca mu dar – kawałek placka. Karmi, w pewien sposób oswaja.
Dotarła wreszcie do Persefony. Spójrzmy, ile zadań już dała radę po drodze wykonać, w ilu sytuacjach sprawdzić siebie. Teraz to, co musi, to nie przyjąć gościny mimo głodu i zmęczenia. Gdyby to zrobiła, związałoby ją to z tym miejscem na zawsze. Może wziąć tylko najskromniejszy posiłek i zjeść go siedząc na podłodze.
Gdyby tu została, stałaby się wewnętrznie Persefoną – kobietą żyjącą w ciemności, w świecie śmierci, czyli żyjącą – nie żyjąc, symbol ucieczki, autodestrukcji, nastawienia wyłącznie na przetrwanie. Choć propozycja jest kusząca – jest to jedna z najpiękniejszych kobiet na świecie, wabiąca swą urodą wielu mężczyzn. Femme fatale. Trochę, jak piękna Goplana ze słowiańskich mitów, wzywająca żeglarzy na wodę, gdzie czeka ich śmierć.
Psyche prosi Persefonę o buteleczkę jej eliksiru piękności i, o dziwo, dostaje ją bez żadnych dodatkowych zadań ani warunków, wręcz ochoczo. To powinno ją zaniepokoić, któż w ten sposób rozdaje tak cenne dary, ale tak się nie stało.
Dziewczyna uradowana przechodzi tą samą drogę w stronę powrotną, karmi psa drugim kawałkiem placka, płaci przewoźnikowi drugą monetę za przetransportowanie przez Styks i jedyne, co jej pozostało do zrobienia, to dostarczyć buteleczkę Afrodycie. Tu wszyscy oddychają z ulgą – dziewczyna dała radę, zwyciężyła w trudach, które nie były wręcz na jej słabe barki, jest wielka.
Nie wiemy, co by się wydarzyło, gdyby faktycznie podporządkowała się wszystkim radom i instrukcjom. Może są na świecie kobiety, które w tak grzeczny sposób doprowadziły zadania do końca. Ale ja chyba takich jeszcze nie spotkałam:)
Psyche oparła się wszelkim pokusom, ale o tym jednym poleceniu albo zapomniała, albo nie chciała pamiętać, albo skuszona wieczną pięknością je wyparła. Otwarła buteleczkę chcąc zabrać dla siebie jedną kropelkę. W końcu wycieńczona, szara, ciężarna, zdążała do swego ukochanego, nic dziwnego, że chciała być piękna. Choć w tym miejscu budzi się złość wielu osób śledzących jej losy – po co głupia tam zaglądała, popełniła błąd na samym końcu drogi!
Otwarła buteleczkę, a tam było NIC. Ogarnęła ją nicość, zapomnienie, straciła świadomość.  NIC oznacza, że uroda zewnętrzna ma niewielkie znaczenie, jesli nie podparta jest wewnętrzną. Że nie dostaje się jej ot, tak, do ręki, bez wysiłku, warunków, pracy nad sobą, nie ma tu drogi na skróty.

Jakże wiele kobiet żyje w takim stanie ducha dążąc do idealnosci ciała, za miałkimi radościami, i nosząc w środku pustkę. Żyją w wiecznym śnie.

Jest też wiele kobiet, które pozornie  doskonalą się wciąż pod względem przeżyć duchowych, rozwoju. Nie ma w tym nic złego, jeśli to ma czemuś służyć – nabraniu bogactwa wewnętrznego, by był z tego jakiś sens w realnym życiu. Ale dla wielu jest to sztuka dla sztuki, są przez to wyizolowane z rzeczywistości jak Persefona. To również ciągły sen.
Psyche za wcześnie chciała doświadczyć swej boskości i jej nie udźwignęła.
Z opresji uratował ją Eros. Dowiedział się o jej wszystkich przejściach i pospieszył na pomoc, starł śmiertelny sen z jej oczu, ukłuł znów swą strzałą miłości, wstawił się za nią u Zeusa. Zawalczył o swą wybrankę. Przypomnę, że w doświadczeniu wewnętrznym mężczyzny Zeus, silny, dojrzały, jest aspektem Erosa, boga miłości. I odwrotnie, Eros jest aspektem Zeusa.
Zeus zawezwał Psyche na Olimp i uczynił boginią. Dał do wypicia eliksir nieśmiertelności, Eros pojął ją za żonę. Afrodyta szczęśliwa balowała na ich weselu. A po niedługim czasie na świecie pojawiło się dziecko, córeczka, która dostała na imię Przyjemność. Nie potrzeba tu komentarza:)

To, że Afrodyta wreszcie pogodziła się z oddaniem swego syna kobiecie, którą spostrzegała jako swą rywalkę, jest wielką lekcją dla każdej matki potomka płci męskiej — kiedyś należy to uczynić, przestać walczyć. Ale też oznacza, że Pyche się z nią pojednała, czyli odnalazła w sobie kobiecość dojrzałą, czasem ekspansywną w swej mocy, świadomą seksualności.

Ostatni akapit streszczenia mitu brzmi jak cudowna baśń, ale wiele osób powie – co za bajeczki. Zepsuła zadanie na samym końcu, a dostała za to nagrodę? Niemożliwe, w życiu tak nie ma.
A jednak. O czym nam to mówi?
Zdarzenie to pokazuje siłę porażek. Tego, że nie żyjemy w próżni, nie jesteśmy zdani tylko na siebie. Że kobieta doświadczając własnych błędów, nawet śmiertelnego niebezpieczeństwa, czyni w ten sposób miejsce mężczyźnie w swym życiu, by to on starł z jej twarzy ból i cierpienie.
Gdyby ona bez potknięć wróciła do Afrodyty z buteleczką, zachowałaby się idealnie, jak czułby się Eros? On nie musiałby zrobić nic w ich sprawie. Nie śmiałby się być może do niej zbliżyć.
Banalny do bólu wniosek tu napiszę i pewnie narażę się na uśmiechy politowania, ale ten mit mówi, że tylko miłość może nas uratować od rozpaczy, odosobnienia, śmierci za życia, niekompletnej duchowości. Też o tym, jak wielka jest siła porażek i że to one dają nam szansę na nieśmiertelność.
Tak, jak ona w pierwszym odcinku oświetliła go lampą, ujrzała w pełnej krasie i nadała miano boga miłości, tak on to zrobił na końcu.
Ona wiedziała od początku, iż jest to jej mężczyzna, wybrany, on nie wiedział, że są sobie przeznaczeni . Ona musiała przebyć długą drogę cierpienia, by on pojawił się w ostatnim odcinku i uznał ją za boginię miłości – dla siebie.
To nie znaczy, że był wówczas bierny, też przeszedł swą wewnętrzną drogę. Ale często tak bywa, że kobiety wiedzą wcześniej.
Ważne, że oboje zamienili niedojrzały raj na świadomą wzajemną boskość i kompletność związku.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s