GRAAL cz.I.

Ostatni cykl o Psyche opowiadał o emocjonalnym rozwoju kobiety, o procesie jej dojrzewania. Przeznaczony był nie tylko dla kobiet, ale i dla mężczyzn chcących poznać lepiej swą wewnętrzną Animę (część kobieca w mężczyźnie, archetyp kobiecości), oraz zrozumieć na innym poziomie swoje partnerki.
Dziś zaczynam analogiczny cykl dla mężczyzn, równocześnie dla kobiet badających rozwój swego Animusa (wewnętrznej części męskości w kobiecie) i chcących lepiej poznać partnerów, synów.


Być mężczyzną jest, moim zdaniem, w aktualnym świecie trudniej, niż kobietą.
Proszę tu wszystkich, a szczególnie panów czytających me wpisy, o zrozumienie i komentarze – wszak kobietą jestem, i mimo, że się bardzo staram, istnieje gdzieś ostateczna bariera zrozumienia męskiej psychiki.
Chłopiec w toku swego rozwoju musi przejść od świata matriarchalnego, w którym żył kilka pierwszych lat w naturalny sposób połączony z matką, do świata patriarchalnego. Jego powinnością jest zostawić pierwszą ważną kobietę swego życia i pójść czerpać męskie wzorce, odnaleźć ojca. Bywa to niełatwe, mężczyźni często są nieobecni fizycznie lub emocjonalnie, fundują swym rodzinom trudne doświadczenia, chłopcy mają wręcz opór przez identyfikacją z ojcami. Świat matki wydaje się być taki bezpieczny. A jednocześnie istnieje w środku wielka siła popychająca ich do męskiego świata. Czują się często tak, jakby zdradzali swe rodzicielki, ale jednocześnie nie mogą postąpić inaczej. Chłopiec wplatany w rolę np. opiekuna matki moment opuszczenia jej ma mocno przesunięty, bywa, iż czasem do ok. 30 roku życia, a bywa, że nie odbywa się nigdy. Obarczone jest to poczuciem winy wobec niej.
A jednak nie można nie przejść tego procesu podążania chłopca do mężczyzny, i zewnętrznie, i wewnętrznie.
Opowiem o tej emocjonalnej drodze opierając się na bliźniaczej (do Psyche) książce Roberta A. Johnsona “On. Być mężczyzną we współczesnym świecie”, również językiem mitologicznym. Tym razem w oparciu o legendę poszukiwania świętego Graala.

Pewne cechy męskości są niebywałą siłą i stanowić mogą przedmiot wielkiej fascynacji zarówno dla kobiet, jak i mężczyzn w samych sobie. Ale ich niedojrzałe formy są auto- i destrukcyjne. Psycholodzy jungowscy mówią o 4 postaciach dojrzałej męskości – Król, Mag, Wojownik, Kochanek. Każdy mężczyzna w dojrzałym wieku powinien mieć je w sobie w równowadze, brak stanowi niekompletność.
Często bywa niestety, iż formy te są niedojrzałe, i tak oto Król to na co dzień tyran, Mag, który powinien być otwarty na tajemnice i nieprzewidywalność zagłębia się w mistyce i parapsychologii. Wojownik w niedojrzałej formie to agresor, lub ktoś przeżywający cudze sukcesy na ekranie i identyfikujący się z nimi (“wygraliśmy mecz“), popadający w uzależnienia. A niedojrzały Kochanek zadowala się kompulsywnym seksem, wchodzeniem w powierzchowne relacje z kobietami, lub odcina tę sferę prawdziwej bliskości z partnerką.

Parsifal poszukiwał Graala 20 lat. Tak mówią mity, i psycholodzy jungowscy, że tyle mniej więcej potrzebuje 20-letni mężczyzna na jego znalezienie, czyli odkrycie prawdziwej istoty swej męskości. Że najważniejsze jest przejście tej drogi i zadawanie prawidłowych pytań, dużo bardziej, niż uzyskanie odpowiedzi.
To też znajdziecie w moim nowym cyklu. Opis tej drogi i pytania, ale nie konkretne wskazówki i rady.

Legenda o świętym Graalu powstała w XII wieku, czyli znacznie później, niż mitologia, na której do tej pory się opierałam. Legenda o Królu Arturze, jego wojownikach i tym magicznym kielichu jest głęboko zakorzeniona w naszej kulturze, jest archetypowym wzorem męskości dla współczesnego świata i zapewne wielu mężczyznom łatwiej się z tymi postaciami identyfikować, niż z bogami Olimpu.

Postacią, od której wszystko się zaczyna, jest Król Rybak, władca zamku Graala.
Dawno temu odniósł on ranę, i przez całą legendę odczuwa ból. Różne wersje podają dwie jej przyczyny – pierwsza, to gdy zagubiony w lesie, głodny, znalazł ognisko i piekącą się na rożnie rybę, połknął gorący kawałek, a ten boleśnie poparzył jego wnętrzności. Druga mówi, że prawie śmiertelnie ugodziła go strzała Amora. Każdy młody mężczyzna jest w pewnym sensie Królem Rybakiem i ugodzonym tą strzałą, i “poparzony” od środka. Czym? Rybą, czyli sięgając do korzeni religijnych – odkryciem swej duchowości. Strzałą – czyli niedojrzałą jeszcze miłością.
Kolejnych 20 lat nie mógł tych ran wyleczyć. Nie umiał się z tymi dwoma sferami poukładać.
Podobnie, jak każda Psyche musiała przeżyć ból, ryzyko śmierci i wygnanie z raju, tak i mężczyzna musiał doświadczyć tych psychicznych zranień.
Patrząc na współczesnych mężczyzn często (nie u wszystkich) można zobaczyć w ich obliczach Króla Rybaka. Młodzi, którzy kończą studia lub nie, gonią za pozycją materialną, zakładają rodziny, nastawiają się na sukces, obkupują gadżetami. Nie jest to wszystko samo w sobie złe, ale można się w tym zgubić. Wielu z nich zdobywa coraz więcej bez miary i granic – pieniędzy, tytułów, zaszczytów, pochwał, zazdrości innych, podziwu, kobiet. Zapełniają swą pustkę. Potem ok. 40 roku życia, gdy już mogliby się wszystkim tym cieszyć i naprawdę korzystać z życia, nie są w stanie odszukać w sobie radości, dopóki nie nastąpi jakiś przełom, zagrożenie, utrata. Albo świadomy rozwój. Czują, iż coś z nimi jest nie tak, ale raczej projektują to na zewnątrz narzekając na świat, pracę, żony, dzieci.
Jakże często rozmawiam z mniej więcej 30-letnimi mężczyznami, którzy wciąż targani są wściekłością do swych matek, nienawiścią i pogardą do ojców, poczuciem krzywdy, do którego nie potrafią znaleźć odniesienia. Z 40-letnimi, którzy twierdzą, iż życie nie ma sensu i pogrążają się w nihilizmie, wchodzą w mnóstwo przypadkowych kontaktów seksualnych z kobietami, których nie szanują.
Kryzys wieku średniego u mężczyzn jest koniecznością rozwojową, lecz można go przejść konstruktywnie lub destrukcyjnie. Wielu nigdy nie odnajduje zamku Graala, goni za iluzją, pieniędzmi, coraz młodszymi kobietami, często w towarzystwie alkoholu, do końca życia. Mają wszystko, ale czują się nieszczęśliwi, niespełnieni. Chorują najbardziej w święta i wakacje, gdy nie mają krótkoterminowych celów. A gdy Król jest nieszczęśliwy, także i całe jego otoczenie (rodzina) cierpi. Kobiety często czują, iż coś złego dzieje się z ich mężami, ale prócz wytrwania i zrozumienia nie mogą na to poradzić nic. To jest wewnętrzna męska sprawa.
Mit pięknie ujął to metaforycznie. Na zamku Króla Rybaka, gdzie przechowuje się insygnia z Ostatniej Wieczerzy, codziennie wieczorem odbywa się cudowna ceremonia. Piękne panny niosą włócznię, którą ugodzono ukrzyżowanego Chrystusa, kawałek chleba z ostatniej wieczerzy i wino w magicznym kielichu. Każdy może napić się po kropelce, ale ranny władca nie. Nie może dostąpić pełni szczęśliwości, cierpi, a z nim wszyscy.
Pradawna legenda głosi, iż rany władcy uleczą się dopiero, gdy na zamek przybędzie głupiec i zada pewne pytanie.
To znów motyw znany z wielu baśni i legend, kiedy to najmłodszy i najgłupszy brat niespodziewanie znajduje najlepsze rozwiązanie, i to on odnosi sukces.
Król przestanie cierpieć, jeśli dopuści w swej mentalności ten swój aspekt głupca, wymiar wewnętrznej, prawdziwej pokory (nie uległości, jak mylą to ludzie). Brak tego uczucia jest bolączką wielu współczesnych mężczyzn.

Jak potoczy się dalej ta historia? Zapraszam za tydzień.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s