ŁATWOPALNI

Nie umiem powiedzieć, jak wiele razy słyszałam marzenia pomieszane z pytaniem do mnie – dlaczego nie jestem bardziej odporna, mniej wrażliwa, czemu odczuwam wszystko tak mocno. Dlaczego tak intensywnie reaguję na świat, czy nie da się zrobić czegoś, by mnie tak różne rzeczy nie poruszały? Nie sprawiały przykrości, nie dręczyły snami w nocy? Abym nie płakała na reklamach? Abym się już nie bała?
Pytają o to kobiety i mężczyźni, zarówno osoby młode, jak i te  średnim wieku. Nie ma tu żadnej cechy wspólnej poza jedną – wrażliwość.

Pytam wtedy, czy człowiek ten chciałby również nie czuć przyjemnego wzruszenia, czy chciałby zatracić umiejętności radowania się, bycia blisko, czucia się szczęśliwym. Nie.
Nie można mieć samych „górek”  w sinusoidzie emocji.
Są ludzie, którzy żyją mało refleksyjnie, niewiele ich dotyka i boli, nie przeżywają wciąż tego, co Niemcy pięknie nazywają Weltschmerz. Bólu wszechświata. Egzystencjalnej wątpliwości, niepewności, lęku. Poczucia dotykania się samemu w najczulsze miejsce w duszy.  Nie płaczą ze wzruszenia. Tacy nie przychodzą na psychoterapię badać swe ukryte mechanizmy obronne, wzorce rodzinne, najboleśniejsze emocje. Oni raczej oglądają mecz.
Przeżywanie tych „dołków” w sinusoidzie daje jednocześnie wielki prezent – umiejętność odczuwania również szczytów emocji. To otwiera dostęp do szczęścia czasem większego, niż umie się unieść, do euforii, radości, czułości, bliskości.
Romantycy. Wrażliwcy niedostosowani, nieodporni. Rozbujani emocjonalnie. Śmiejący się przez łzy. Płaczący na reklamach. Kobiety z chusteczką w dłoni, a jednak rozpromienione od środka. Mężczyźni, bardziej powściągliwi, z łamiącym się czasem ze wzruszenia głosem i szklącymi się oczami. Przytulający się do kochanego psa, gdy im smutno.
Jak śpiewała znana piosenkarka – Łatwopalni. Nie znajduję własnego, piękniejszego określenia.
To są ci, którzy najbardziej dostają w kość od życia. Wpadają w depresje. Obrywają po emocjach. Nie maja twardych łokci. Ich najbardziej boli. Wkurzają nas czasem swym niedostosowaniem, chcemy, by byli odporniejsi, byśmy się nie musieli ciągle o nich martwić.  Ciężko nam dźwigać ich wciąż zmieniające się emocje. Jednocześnie są czarujący, fascynujący, nie chcemy bez nich żyć.
Przychodzą na terapię, bo czasem nie dają sobie z sobą rady. Depresję trzeba leczyć, stabilizować, uczyć człowieka, jak może się chronić. Jak nie dać się wikłać, jak czuć się wolnym. Pomagam takiemu człowiekowi stworzyć sobie ramy do samego siebie, by mógł się w nich czasem schować. Zbudować system obronny, by chronić w nim to, że jak był małym dzieckiem, to podnosił opadłe liście i usiłował z powrotem przyczepiać je na drzewie. Sprawiać, by ci, którzy pisali grafomańskie wiersze jako nastolatki, w dorosłości chronili kolejnych kreujących swoje światy.
Są różne rodzaje siły. Wrażliwość kojarzy się ze słabością, ale wielokrotnie stawiałam sobie pytanie – czy na pewno? Czasem ten, który negocjuje twardo wielkie umowy lub inny, walczący pięściami na ringu uciekają, gdy mają skonfrontować się z cudzym, czy nawet swoim nieszczęściem. Umieją walczyć ze smokami na zewnątrz, ale nie tymi, które noszą w środku. Ci niby najsłabsi, nadwrażliwi  – często z płaczem, ale to oni mierzą się z cierpieniem, wspierają bliskich, towarzyszą w bólu, nie zostawiają innych w nieszczęściu.
Nie wyobrażam sobie żyć w świecie, w którym ludziom nie śni się, że latają, że są wróżką jednym gestem przestawiającą planety. W którym nie wierzy się w „Świętego Mikołaja” i nie puszcza mydlanych baniek.
Ekonomia, zaradność, rozsądek, odporność i umiejętność radzenia sobie ze stresem są ważne i cenne. Ale czym byłby świat bez takich osób, które pokazują nam niuanse, odcienie, którzy chłoną świat wszystkimi zmysłami. Bez tych nielogicznych, którzy mają dzikie, kreatywne, niewiarygodne pomysły na świat, na siebie.
Bez takich, którzy wyciągają swą lornetkę z dzieciństwa, przez którą kiedyś oglądali gwiazdy.  I jako dorośli idą do swej mamy i mówią – popatrz, ona jeszcze pachnie księżycem.

 

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s