TANIEC MĘSKOŚCI I KOBIECOŚCI

Dziś przedstawiam Wam ostatni wpis z cyklu „Taniec” dotyczący koluzji edypalnej, czyli zagadnień konfliktu na poziomie pełnienia ról w związku, co jest bolączką ogromnej ilości par.

Współczesny świat dogłębnie namieszał w pełnieniu niegdyś oczywistych ról kobiecych i męskich.

Przez setki lat były one ściśle określone, można było czerpać satysfakcję, zadowolenie z siebie i szacunek społeczny, gdy się je dobrze realizowało. Owszem, bywały ograniczające, szczególnie dla kobiet, ale nie było w nich wewnętrznej sprzeczności.

Od czasu rewolucji społecznej to się bardzo zmieniło. Kobiety uzyskały więcej wolności i praw, równą pozycję (przynajmniej z założenia) w świecie, co oczywiście jest pozytywne. Wpłynęło to jednakże na zaistnienie wielu wewnętrznych konfliktów osobistych, oraz na nowy rodzaj konfliktu w parze. Pojawiła się rywalizacja o męską rolę. Kobiety tradycyjnie pełniące kobiecą rolę w prowadzeniu domu, będące w cieniu męża, zajmujące się głównie wychowywaniem dzieci przestały być obdarzane społecznym szacunkiem. Większość z nich ma swą pracę. Jednocześnie od zadań tradycyjnych uciec się nie da, mimo gigantycznych ułatwień cywilizacyjnych, istnienia żłobków i przedszkoli.

Kobieta musi pogodzić chęć budowania kariery zawodowej z tymi zadaniami związanymi z prowadzeniem domu. Siłą rzeczy, choćby z braku czasu i sił, mężczyźni musieli włączyć się w tę sferę. Nastąpiło przeniknięcie się ról. Oczywiście, to dobrze, każdy ma równe prawa do rozwoju, ojciec stał się bardziej obecny w życiu dzieci i zaangażowany w sprawy rodzinne. Ale w wielu wypadkach zaowocowało to wewnętrznym konfliktem zarówno u każdego z partnerów na płaszczyźnie osobistej, jak i w ich relacji. Pytaniem zasadniczym jest w takiej sytuacji, czym jest męskość, czym kobiecość, jak ją realizować. Kobieta odnosząca sukcesy zawodowe potrzebuje na to mnóstwo energii, ale chce też być dobrą matką poświęcającą dzieciom dużo czasu, cierpliwości, uważności. Wciąż żyje w poczuciu winy – angażując się w obowiązki zawodowe wobec dzieci, a gdy jest z dziećmi, zaczyna czuć, że nie rozwija się, może wypaść z rywalizacji, ma poczucie straty i reaguje często stłumioną złością, a w efekcie poczuciem winy z tego powodu. Oczekuje wówczas dużo wsparcia ze strony męża, ale to tego poczucia winy nie niweluje.

Mąż z kolei świadom jest potrzeb samorealizacji żony, ale sam czuje na sobie odpowiedzialność za byt, pragnie wypełnić tę tradycyjną męską rolę zapewnienia rodzinie poczucia bezpieczeństwa, aby nie małżonka na sobie to dźwigała, zatem też oczekuje od niej czasu na to, możliwości. I zaczyna się konflikt, kto komu ile czasu daje, ile pomocy, czy jest sprawiedliwie itd.

Kobieta wciąż czuje się na zmianę albo złą matką, albo złym pracownikiem. Mężczyzna pogubił się w tym, na ile naprawdę jest w swej roli męski, bo on chce poświęcać sprawom zawodowym więcej czasu, niż kobieta, a nierzadko to ona odnosi większe sukcesy, a on przeżywa poczucie winy, że jej w tym nie wspiera, ale i ukrytą złość na nią, że jest lepsza. Zaistniała rywalizacja, w której nikt nie wygrywa, a obie strony przegrywają. Obydwie noszą w sobie silne poczucie winy, zazdrości, złości na partnera. Rywalizują o męską rolę. Jednocześnie, jak kobieta w tych zawodach wygrywa, jej wściekłość na męża rośnie, a spada szacunek do niego. Mężczyzna, gdy żona lepiej sobie radzi z koordynacją życia, zastanawia się, na ile jest i potrafi być męski. Kobieta chce się realizować, ale będąc aktywna, silna, zwycięska ma wątpliwości, na ile jest kobieca. Błędne koło.

Koluzja na tym poziomie pojawia się wtedy, gdy kobieta zachowuje się pozornie kobieco tłumiąc swe męskie cechy (siłę), a mężczyzna odwrotnie, tłumiąc swe kobiece cechy (pasywność). Każde z nich dokonuje neurotycznego wyparcia.

Teraz rys rozwojowy. Do tej pory można było ujmować rozwój dziecka jednorodnie, na tym etapie trzeba rozdzielić dorastanie chłopca i dziewczynki. Jest to wiek, w którym dzieci zaczynają dostrzegać różnice w anatomii, są nimi dość silnie zainteresowane, co wpływa na różnicę w postrzeganiu siebie i relacji z rodzicami.

Chłopiec zaczyna się czuć „małym mężczyzną”, delikatnie rywalizuje z ojcem i zbliża się do matki. Mówiąc klasycznym freudowskim językiem (proszę to traktować jako silne wyostrzenie na granicy z metaforą) chłopczyk chce posiadać matkę na własność i pozbyć się ojca, przy czym postrzega go jako dużo silniejszego, wręcz wszechpotężnego, odczuwa zatem, że nigdy mu nie dorówna i pojawiają się u niego „lęki kastracyjne”, co w luźnym tłumaczeniu oznacza poczucie bycia gorszym mężczyzną. Są to naturalne odczucia każdego dziecka płci męskiej na tym etapie rozwojowym. Mały chłopiec fantazjuje, że gdy dorośnie, ożeni się z mamusią, będzie tak silny jak ojciec – w ten sposób przeżywa identyfikację z męską rolą.

Aby jednak nadal mógł być dzieckiem, musi te fantazje wyprzeć, zatem następuje okres utajenia, aby uniknąć konfliktu między narcystycznym zainteresowaniem swą seksualnością, a libidalnym pragnieniem zdobycia matki. W ten sposób potrzeba opieki i miłości ze strony rodziców w tym momencie dorastania wygrywa. Dziecko na głęboko nieświadomym poziomie stwierdza, że musi zrezygnować z matki na rzecz ojca, która jest kobietą, i kiedyś musi znaleźć sobie własną partnerkę w miłości.

Jest to objaw klasycznego konfliktu edypalnego, którego doświadcza każdy w trakcie konstruowania się psychiki. Oczywiście, tak przebiega zdrowe rozwiązanie tego problemu, jak zawsze możliwe są złe doświadczenia i zranienia na tym etapie rozwojowym, co później prowadzić może do złego rozwiązania tego problemu wewnętrznego i w efekcie wchodzenia w niekonstruktywne, koluzyjne związki.

Dziewczynka dość podobnie przeżywa ten okres rozwojowy, rzecz jasna odwrotnie co do płci rodziców. U niej też mówi się o edypalnej fazie rozwojowej. Mała dziewczynka do tej pory będąca blisko matki zdaje sobie sprawę z różnicy płci i niepokoi ją brak penisa. Zwraca się zatem ku męskiemu światu, czyli głównie ojcu. Bywa to czas, kiedy identyfikuje się z chłopcami i za pomocą ubioru, także zabaw czy innych zachowań. Znam dziewczynki, które wówczas nawet kazały mówić do siebie męskimi imionami. Lekceważy wówczas matkę, która nie jest już dla niej takim autorytetem. Upodabniając się do chłopca chce zdobyć większą miłość i uznanie ojca. Teraz znów klasyczny język psychoanalityczny – dziewczynka przeżywa zazdrość o penisa. Metaforycznie rzecz ujmując – zazdrość o możliwość wypełniania męskiej roli przez chłopców i możliwość zbliżenia się w ten sposób do taty. Rywalizuje wówczas z matką o względy ojca. Na pewno wszyscy wielokrotnie obserwowali dziewczynki bawiące się samochodzikami i będące jednocześnie małymi córeczkami tatusiów, które wręcz zachowywały się uwodzicielsko patrząc ojcu głęboko w oczy, przytulając się do niego i jednocześnie obserwowały reakcje matki, odwracały uwagę taty od mamy. Dziewczynki w tym wieku fantazjują i niejednokrotnie mówią, że jak będą duże, wyjdą za mąż za ojca. Rywalizacja z matką ma za zadanie również zbudowanie pierwszego obrazu własnej kobiecości, gdyż dziewczynka uruchomić musi cały arsenał minek, buziaczków, przytulań i innych zachowań, które my, dorośli, odbieramy wtedy jako słodkie i urocze. Takie są, ale pełnią bardzo ważną rolę rozwojową. Zatem widzimy, jak proces ten przebiega – odsuniecie się od matki na skutek tego, że dziewczynka widzi zarówno siebie, jak i ją jako niekompletne (brak penisa), identyfikacja z ojcem (zachowywanie się jak chłopiec), potem „uwodzenie” ojca i rywalizacja z matką. I podobnie jak u chłopca, rozwiązaniem konfliktu edypalnego u dziewczynki jest uznanie, że ojciec jest partnerem matki, a ona kiedyś będzie musiała znaleźć sobie własny obiekt miłości erotycznej.

Kompleks Edypa wraca w dużym nasileniu kilka lat później, kiedy dziecko wchodzi w okres dojrzewania, i wtedy, gdy w rodzinie jest jakiś problem, stanowić może realne zagrożenie. Gdy skonfliktowani są rodzice, dziecko często wygrywa tę rywalizację o rodzica przeciwnej płci.

Dziecko ma szanse pozytywnie przejść przez ten etap rozwojowy wówczas, kiedy to dorośli żyją w zgodzie i miłości. Ojciec wówczas daje córce niewerbalny lub werbalny komunikat, że to mama jest jego żoną, więc ona już nie może, że kiedyś znajdzie sobie własnego partnera. Matka daje taki sam przekaz swemu synowi – że to jego ojciec jest mężczyzną w jej życiu, a on kiedyś znajdzie sobie swoją kobietę. Jednakże w rodzinach z problemem pomiędzy małżonkami jakże często obserwuje się chłopców, którzy długie lata funkcjonują jako synuś mamusi, jej mały rycerz, obrońca, powiernik, pomoc we wszystkim, a małe dziewczynki są faworyzowane przez ojców, którzy jednocześnie pokazują lekceważenie swoim żonom. Córeczka wówczas spostrzega fakt, iż jest najważniejszą kobietą w życiu swego ojca (i niestety czasem tak jest), co prowadzi do nierozwiązania konfliktu edypalnego, mogącego się przewijać nawet przez całe życie dorosłego już potem dziecka, i wpływać na jego związki. Istnieje olbrzymia ilość małżeństw, w których np. syn, mimo iż ma swą rodzinę, stawia matkę na pierwszym miejscu i pod względem autorytetu, i poświęcanego jej czasu. Jego żona przeżywa wówczas wielką zazdrość o jego matkę, uzasadnioną, i toczy się między małżonkami o to wieloletnia walka. Mężczyzna reaguje o to złością, gdyż czuje się jak między młotem a kowadłem, nie wie, której z kobiet dać pierwszeństwo – a dla osób ze zdrowej rodziny to bezdyskusyjne. Oczywiście kobiety w odniesieniu do ojca przejawiać mogą ten sam problem.

Czasem jest tak, że dziecko w edypalnym okresie rozwojowym, gdy pojawiają się jego pierwsze fantazje, na skutek konfliktów między rodzicami może przeżyć ogromny strach przed dorosłym funkcjonowaniem w relacji i regresuje się do poprzednich faz rozwojowych, jak gdyby odmawiało dorastania. Wówczas wyrasta z takiej osoby człowiek postrzegany jako dziecinny, niezaradny.

W skrajnych przypadkach źle rozwiązany konflikt edypalny skutkuje złamaniem absolutnego tabu, jakim jest kazirodztwo i dochodzi do nadużyć seksualnych. W przypadkach granicznych jest to gwałt na dziecku (najczęstszymi sprawcami niestety są ojcowie), ale nie zawsze dochodzić musi do pełnego aktu, w przeważającej większości są to nadużycia z rodzaju rozbierania się przy dziecku, łamania jego intymności poprzez obserwowanie, wchodzenie do łazienki, sypianie z dzieckiem, nawet nago, opowiadanie mu osobistych szczegółów, dotykanie pod różnymi pozorami. Dziecko najczęściej wtedy milczy, bo jest to ubrane w szatki troski i zainteresowania, ale przerażone jest seksualnym aspektem życia.

Tak, jak i w poprzednich koluzjach, najczęściej dobierają się w pary osoby o podobnym problemie podstawowym. Mężczyźni tacy często mają problem z poczuciem odrzucenia przez ojca, kobiety przez matkę. Rywalizacja i zazdrość wychodzą nie tylko od strony dziecka, ale i rodzica. Przeradza się to albo w nieustanną walkę, albo w silne podporządkowanie obarczone złością. Historii, kiedy to ojciec z jednej strony cieszy się sukcesami syna, a z drugiej wciąż go umniejsza, każdy zna pewnie wiele. Takich, w których matka zazdrosna jest o swą o pokolenie młodszą córkę jako o atrakcyjniejszą kobietę i z nią rywalizuje krytykując, również. To są rodzice, którzy sami mając problem edypalny, w taki sam sposób wychowali swe dzieci. Często towarzyszy temu nadmierne przywiązanie do rodzica przeciwnej płci.

Gdy takie osoby zawrą związek, mają szanse stworzyć małżeństwo histeryczne.

Kobiety takie bywają pozornie lekko teatralne, przesadzone, kapryśne i powierzchowne, dramatyzują szczegóły, ubarwiają, przerysowują emocje. Są przy tym pełne wdzięku i uroku, co ułatwia im manipulowanie otoczeniem poprzez demonstrowanie swej słabości, bezradności, stosowanie szantaży. Często wciąż kokietują otoczenie, zwracają na siebie uwagę, prowokują, zachowują się, jakby odgrywały rolę. W ten sposób zapełniają poczucie wewnętrznej pustki, mają wrażenie, że tylko wówczas, kiedy się dużo dzieje i światła reflektorów skierowane są na nie, mają poczucie, że żyją. Gdy one gasną, doświadczają stanów depresyjnych, dopadają je lęki przed utratą siebie. Dlatego też unikają kameralnych, głębszych relacji bojąc się wykorzystania. Przez mężczyzn spostrzegane są jako uwodzicielsko kobiece, bardzo atrakcyjne, gdyż erotyzują relacje, przy czym potrafią być dziecięco nieśmiałe i bezradne. Reagują na nie mężczyźni opiekuńczy, a one szukają stabilności, silnych ramion, kogoś, kogo można być bardzo pewnym, kto by nimi pokierował. Jednocześnie w głębi duszy pogardzają mężczyznami, którzy silnie reagują na nie seksualnie, gdyż im to potwierdza obraz związku, w którym chodzi jedynie o tę sferę życia, a jej na skutek nierozwiązanego konfliktu edypalnego się tak naprawdę boją, jedynie stosują tzw. „ucieczkę do przodu” onieśmielając mężczyzn swym wybujałym erotyzmem.

Tak naprawdę kobiety takie najczęściej miały złe relacje z matkami, przez co słabo identyfikują się z kobiecością i traktują ją powierzchownie sprowadzając do seksualności. Wyhamowują w sobie męski pierwiastek siły, zaradności, aktywności życiowej powierzając te role mężczyznom.

Z powyższego obrazu widzimy już, jacy mężczyźni wybierani są przez takie kobiety. Nie ci, którzy koncentrują na sobie uwagę, tylko raczej wycofani, lekko nieśmiali, stabilni, będący dla nich oparciem, przewidywalni. Bywa, że wyraźnie mniej od partnerek atrakcyjni.

Pamiętając, iż w pary najczęściej łączą się osoby o podobnym problemie, ale funkcjonujące na dwóch jego krańcach, przewidzieć możemy, iż ci mężczyźni mają dość silne relacje z matkami, bywają przez nie zdominowani, potocznie „maminsynkowie” dość długo z nimi zamieszkujący, pełniący rolę zaspokajania matczynych potrzeb, ale też korzystający z ich troski i opieki. Z powodu takich relacji czują się słabi, mało męscy, szukają zatem partnerek, przy których ich stłumione atrybuty będą się mogły ujawnić, i z chęcią wchodzą w rolę opiekunów, którzy ochronią słabą kobietę i pokonają wszystkie przeciwności losu. Fantazjują na temat siebie jako rycerza, monolitu siły, zaradności. Tłumiąc zależność od matki wybierają często siłowe sporty rozbudowujące ich sylwetkę, bądź wywołujące duży dopływ adrenaliny, np. skoki, latanie, pojazdy. Jest to sposób zamanifestowania swej męskości i próba oderwania się od matki. Marząc o oderwaniu się od opieki matczynej chcą sami ją dawać, poświęcać się dla rodziny, występować w roli opoki, i z tego czerpać poczucie własnej wartości. Chcą być niezastąpieni. Matki tak wzmacniają pasywne potrzeby, że oni sami je stłumiają nie chcąc popaść w kolejną zależność od kobiety. Dlatego wolą, aby to partnerka była zależna.

Mężczyźni ci, wbrew czasem w sportach eksponowanej męskości, nie są bardzo mocno zorientowani na prowadzenie życia seksualnego, jakby chcieli dać kobiecie do zrozumienia, że są niegroźni, nie skrzywdzą ich, nie wykorzystają, podbudowując tym wizję obrońcy. Okazują mało emocji, są stonowani, lekko wycofani w kontraście do przerysowanych, dramatyzujących kobiet. Nie starają się nawet wyhamować tych tendencji żony, którą spostrzegają jako absolutnie wyjątkową, bo dzięki temu mogą realizować swoje potrzeby w pełnieniu roli męskiej.

Gdy takie osoby łączą się w parę, najczęściej kobieta jest w tarapatach – albo właśnie „sprząta emocjonalnie” (i nie tylko) po poprzednim związku, albo jest nieszczęśliwie zakochana, albo ma problem z rodzicami. A że przerysowuje, tak mężczyzna odbiera to jako ogromne wyzwanie i natychmiast zaczyna ratować. Oczekuje od niej wdzięczności i podziwu.

Oboje na początku idealizują siebie i związek. Każde funkcjonuje na jednym krańcu continuum – ona totalnie bezradna i zdana na niego, on silny. Ale po jakimś czasie ona już jest uratowana z początkowych problemów, on nie znajduje dla siebie roli. Dlatego ona musi popadać w kolejne problemy, by dać mu się wykazywać. Jednakże zarówno zbyt duża słabość, jak i zbyt duża siła na dłuższą metę są bardzo męczące, ona chce wreszcie zrobić coś samodzielnie, on odpocząć. Wtedy pojawiają się pierwsze rozczarowania i pretensje. On chciałby czasem jej opieki, na co ona absolutnie protestuje, gdyż czuje się zagrożona przy słabym mężczyźnie, siłą wpycha go w rolę siłacza. Przy tym zaczyna nim pogardzać, często wyśmiewa go, krytykuje, poniża, wzbudza zazdrość poprzez zdobycie kolejnego opiekuna. On jest wściekły, jednakże chcąc utrzymać się w roli nie pozwala sobie na wybuch, tylko próbuje ją wychowywać, co z kolei rozwściecza ją powodując kolejną falę pogardy. Mężczyzna przyjmuje postawę pasywną pokazującą „popatrz, ile potrafię znieść” udowadniając jej, jaka jest straszna. Ona czuje się przez niego udręczona, czego by nie zrobiła, nie potrafi go sprowokować do konfrontacji. Oboje są niedojrzali. Nie trzeba dodawać, iż takie pary często bywają aseksualne, bo ta sfera życia również podlega obopólnym szantażom. Ich życie seksualne zależy od kobiety, bo on się wycofuje w geście nienalegania i szlachetności, ona zaś ma ambiwalentny stosunek do współżycia – daje jej kontrolę, jednocześnie musiałaby ulec, czego się boi. Ona ucieka albo w zdradę, albo w choroby (tłumienie seksualności), on w postawę męczennika i świętego.

Koluzja tego typu ma zatem taki przebieg: na początku kobieta daje komunikat „jestem słaba, ty silny, potwierdzam twoją potencję”, mężczyzna „mam taką siłę i potencję, bo ty mnie w tym utwierdzasz”. Potem zamienia się to w wymianę: mężczyzna „jestem impotentem, bo mnie kastrujesz”, kobieta „gardzę tobą, bo jesteś impotentem”. Nie trzeba dodawać, że nie dotyczy to wyłącznie ról seksualnych, ale i wszystkich innych typowo męskich i kobiecych w związku.

Para taka regresuje się do poziomu koluzji oralnej, gdzie tematem była walka o opiekę – jej branie i dawanie. Tu odsyłam już do odpowiedniego tekstu (koluzja brania i dawania). Skrótem – mężczyzna potwierdza swa męskość świadczeniem opieki, kobieta kobiecość jej braniem. Ale to prowadzi do powtarzalnego konfliktu opisanego w tamtym wpisie.

Poza opisanym tu małżeństwem histerycznym koluzja edypalna może mieć jeszcze inaczej rozłożone akcenty. Mężczyzna może silnie eksponować swą męskość imponowaniem innym, podbojami wśród kobiet, wzbudzaniem zazdrości w partnerce, który przy braku podziwu ze strony obydwu płci czuje się niepewny. Żona zatem czuje się zmuszona wciąż mu ten podziw dawać, choć w głębi duszy wie, że to przejaw słabości i nim w pewien sposób pogardza.

Niektóre osoby z tym problemem nigdy się na stałe nie wiążą zadowalając się nieustannymi romansami, niektóre biorą sobie znacznie młodszego partnera funkcjonującego w roli dziecka, które w trakcie trwania związku dorasta, co wówczas przeradza się w koluzję innego rodzaju. Jest to jednak już zbyt szeroki temat do omówienia w jednym tekście.

Terapia pomaga takim parom na zaakceptowanie tego, ze siła kobiety nie zagraża męskości męża, i odwrotnie – słabsze aspekty męża nie czynią z niego mniej męskiego mężczyzny. Każde z nich uczy się odkrywać swe wyparte cechy, a następnie je wzajemnie u siebie akceptować. Aczkolwiek to niezwykle trudny proces, gdyż sięgnąć trzeba do swych doświadczeń z dzieciństwa, znaleźć źródła problemu, potem odbudować relację, która zawiązała się już na niekonstruktywnych posadach. Na to nałożyło się mnóstwo intensywnych, bardzo trudnych uczuć. Ale – wszystko jest możliwe.

Na tym zakańczam temat koluzji małżeńskich. Ostatni tekst jest bardzo długi, choć i tak mam wrażenie, że ledwie dotknął tematu. Mam nadzieję jednak, że przyda się niektórym do lepszego rozumienia hipotetycznych problemów w ich związkach.

Proszę pamiętać, że nie w każdej parze pojawia się koluzja, jest to wyraz zaburzenia w parze. Nie są to też typy małżeństw, tylko usystematyzowane problemy. Jeśli koluzje się pojawiają, potrafią też zawierać w sobie elementy kilku z nich, nie tylko jednej. Partnerzy czasem również zamieniają się rolami z aktywnej na pasywną i odwrotnie. Tyle możliwości, ile par na świecie…

Ale…. miłość to jedyna gra, w której można przegrać nie stając do zawodów, więc niezależnie od tak wielu pułapek, pewnie i tak warto….

One thought on “TANIEC MĘSKOŚCI I KOBIECOŚCI

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s