DOTYK

W latach 60-tych XX wieku pewien badacz o nazwisku Harlow na skutek zastanawiających śmierci noworodków w sierocińcach po wojnie zaplanował serię badań nad małpkami. Był to eksperyment rozbudowany, z wieloma zmiennymi, ale ja naszkicuję tylko rys podstawowy. Małe małpiątka podzielono na 3 grupy, z czego trzecia stanowiła grupę kontrolną, były one w normalny sposób w kontakcie ze swoimi matkami.

Pierwsza grupa małpeczek dostała druciane, powleczone miękkim futerkiem matki zastępcze, gdzie posiłek był podawany na stelażu, z butelki. Druga dostała takie same druciane i karmiące atrapy, tyle, że bez futerka.

Maleństwa z grupy kontrolnej oczywiście najzupełniej normalnie się rozwijały, rosły, a potem w dorosłości nawiązywały adekwatne kontakty z przedstawicielami swego gatunku, były samodzielne, rozmnażały się dobrze opiekując się swoim potomstwem.

Małpki z grupy pierwszej, mimo, że miały zapewnioną doskonałą opiekę medyczną oraz pokarm, wyrosły na osobniki jednocześnie przerażone światem, agresywne, bez umiejętności wchodzenia w relacje, powtarzały jednostajnie mnóstwo ruchów, zastygały biernie, nie były zdolne w dorosłości opiekować się swoim potomstwem. Potrafiły porzucać swe dzieci, a nawet atakować i zagryzać. Wykazywały ogromną ilość wszelkiego rodzaju zaburzeń psychicznych i zachowań aspołecznych w pełnej gamie.

Małpki z grupy drugiej lgnęły do swych sztucznych, ale jednocześnie ciepłych futrzanych atrap matek i samo to wystarczyło, by ich zachowania i rozwój psychiczny były znacznie lepsze, niż u tych z grupy pierwszej, choć nie były tak dobrze emocjonalnie i społecznie przystosowane, jak te z grupy kontrolnej. Gdy obserwujemy małe dzieci, widzimy, jak przywiązują się do misiów, kocyków i innych miękkich przedmiotów, które nazywa się obiektami zastępczymi. Czynią to również dzieci, które mają prawidłowy kontakt z matką, ale potrzebują tych przedmiotów na czas ich nieobecności.

Noworodki po wojnie w sierocińcach, mimo iż były zupełnie zdrowe i zadbane medycznie – umierały. Długo się zastanawiano, dlaczego. Trzeba było lat badań, by dowieść rzeczy podstawowej – brak im było dotyku. Oczywiste? Niby tak. Ale chyba nadal w jakimś sensie zapomniane.

Nikt nie ma rodziców idealnych, ale w psychologii funkcjonuje termin „wystarczająco dobry”. To, że czytacie teraz ten tekst, świadczy o tym, że kiedyś dostaliście to minimum na przetrwanie. Niektórzy dużo więcej, na szczęście. Ci nie mają problemu z funkcjonowaniem ze sobą i innymi, dawaniem opieki bliskim, braniem od nich troski, agresją, autoagresją i innymi zaburzeniami.

Takie osoby nie przychodzą do gabinetu.

Jest olbrzymia ilość osób, które zostały emocjonalnie w niewystarczającym stopniu nasycone, miały rodziców, ale trochę jak małpki z drugiej grupy. To oczywiście olbrzymie uogólnienie, a raczej metafora. Takich scenariuszy emocjonalnego porzucenia w dzieciństwie w gabinecie mam niestety mnóstwo. To hospitalizacja w dzieciństwie bez odwiedzin rodziców, choroba jednego z rodziców, albo innego dziecka, praca, niegotowość na rodzicielstwo, niechciane dziecko, konflikty małżeńskie i skupienie na sobie, niedojrzałość rodziców, praca, i wiele innych powodów.

Bywają to osoby, które mają depresje, nerwice wszelkiego rodzaju, wiele nawet dyskretnych zachowań autoagresywnych, bywają agresywne, nie radzą sobie ze złością i strachem, z obydwu powodów nierzadko atakują, albo zapadają na choroby psychosomatyczne, popadają w nałogi, mają wiele znacznie cięższych deficytów emocjonalnych.

Jak często ktoś mi mówi, że potrzebuje dotyku? Praktycznie wcale.

A słucham i patrzę na osoby, które są zimne w kontakcie, wybierają samotność, bo tak bardzo boją się bliskości, że sztywnieją na samą myśl o niej. Kobieta, jedynaczka, wychowana w profesorskim domu, z zachowaniami anorektycznymi. Bardzo szczupła, ale przy tym tak piękna, jak obraz za szkłem – nie do dotknięcia. Rolę szkła pełnią markowe idealne ubrania. I perfekcyjna fryzura, na którą spoglądając zastanawiam się, czy ktoś jej kiedyś rozburzył ją rękami? Nie wspomnę o wodoodpornym makijażu, który w stanie pierwszej świeżości ma przetrwać cały dzień. I zastanawiam się, jak bardzo była nieprzytulana w dzieciństwie.

Dziewczyna, która ma ogromne kompleksy na punkcie swego wyglądu, z nadwagą i poczuciem bycia najmniej atrakcyjną kobietą świata, z cechami bulimicznymi. Wiąże się z przedziwnymi mężczyznami, którzy są różni, ale mają jedną wspólną cechę – na pewno nie nadają się do życia, jakiego ona pragnie. Są z marginesu, z „trzeciego świata”, bo jej się wydaje, że na innych nie zasługuje. Ale oni przynajmniej chcą być fizycznie blisko. A ona za cenę takiego przypadkowego seksu bądź związków, w których godzi się na wszystko, zaspokaja sobie tę podstawową potrzebę dotyku.

Plejada osób obolałych fizycznie, u których lekarze nie znajdują żadnych chorób. Ludzie sukcesu z tonami środków przeciwbólowych w kieszeniach, stali bywalcy gabinetów masażu, fryzjerów robiących delikatne zabiegi wokół głowy, kosmetyczek i spa. Dostają za pieniądze dotyk ubrany w formę dla nich do przyjęcia. Który nawet czasem można pomylić z czułym.

Widzę mnóstwo osób, które siadają na fotelu ze ściągniętymi łopatkami, spoglądają jakby z dołu, opowiadają o swej złości, a w ciele mają tylko jeden komunikat – przytul mnie. Bywa, że z wieloma wykrzyknikami, niewypowiedzianymi na głos.

Czasem spoglądam na ludzi z agresją w ciele, którzy wysyłają niewerbalny przekaz – a spróbuj mnie dotknąć! I myślę sobie, jak bardzo ktoś ich kiedyś musiał odepchnąć, że teraz nawet boją się zaryzykować. Wolą wystawić agresora na zewnątrz, przynajmniej doskonale wiedzą, czemu nikt się nie zbliża – bo sami tego chcą, nie muszą się czuć odrzuceni.

Małżeństwo, które pracuje nad swą odbudową, a okazuje się, że małżonkowie śpią osobno, mimo że mają warunki do spania razem. Ale „tak wygodniej”, przez co nie można w nocy sięgnąć choćby palcem i dotknąć bliskiej osoby.

Pary, które żyją ze sobą, ale obok siebie, mając na wyciągnięcie ręki kogoś, kto kiedyś był bardzo bliski, a teraz przez to dalszy, niż można to sobie wyobrazić, oboje samotni we dwoje.

Dziesiątki razy w opowieściach słyszałam mimochodem rzucone „dotknął mnie, a ja zesztywniałam”. W domyśle – bo tak bardzo chcę, ale tak bardzo się boję.

Kobiety, które żyją w złych związkach z partnerami, których nawet nie lubią, wprost o tym mówią, po czym dodają – ale jest….

Jest też dużo osób, które ma za sobą dotyk bolesny i krzywdzący, kojarzący się ze strachem, im jest jeszcze trudniej uwierzyć w to, że może być dobry.

Eksperymenty na małpkach pokazały, iż jest to proces odwracalny. Niektóre osobniki z grup, które doznały emocjonalnych urazów, umieszczono potem wśród zdrowych i ku zdumieniu badaczy okazało się, że zaczęły powoli przejmować ich zachowania.

Niezależnie od tego, z czym ktoś przychodzi na terapię, nie spotkałam tak naprawdę nikogo, kto by nie potrzebował dotyku i nie miał w tej sferze deficytów. Ludzie różnią się tylko tym, na ile sami potrafią przed sobą przyznać się do tej potrzeby, potem wyrazić ją na zewnątrz i pozwolić ją sobie zaspokoić. Samotność ludzkiego ciała widać w specyficznym głodzie w oczach. Ale jeśli jeszcze ten głód jest, to dobry objaw, bo ten ktoś szuka. Czasem nie ma już głodu, tylko pustka. Co nie znaczy, że potrzeba zniknęła, ale zaspokojenie jej staje się jeszcze trudniejsze.

Poproście kogoś o wymienienie potrzeb podstawowych. Powiedzą o fizycznym głodzie, pragnieniu, cieple, poczuciu bezpieczeństwa, potem zaczną wymieniać potrzeby wyższe. Kto wymieni dotyk, który jest dla mnie na równi z głodem? Kto powie o tej tęsknocie w ciele, która czasem dręczy jak uporczywy ból? Owszem, gdy ktoś już nie jest noworodkiem, bez dotyku, w przeciwieństwie do jedzenia, nie umrze w sensie fizycznym. A emocjonalnym?

Poświatowska napisała kiedyś – „usta mnie bolą z niepocałowania”.

Ja dodam – ludzi boli wszystko z niedotknięcia.

One thought on “DOTYK

  1. o tak, dla mnie dotyk wiaze sie z zyciem. dotyk zarowno seksualny jak i kompletnie pozaseksualny. to jest cos niezbednego mi niemal na rowni z powietrzem.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s