SĘK

Świeże drewno zachwyca zapachem żywicy, rysunkiem słojów, chropowatą fakturą, którą po wyszlifowaniu na gładko z przeznaczeniem na podłogi, meble, futryny czy milion innych przedmiotów dusimy pod bejcami i lakierami. Coraz częściej zamiast prawdziwego drewna sprawiającego sporo trudności stosujemy gotowe sztuczne kompozyty z wyglądu identyczne z naturalnym surowcem. Dlaczego? Bo łatwiejsze, bo bardziej wytrzymałe, bo nie zmienią koloru, bo szybciej, bo bardziej przewidywalny efekt. I bardziej wytrzymałe.

Bo drewno ma sęki. Miejsca spękane, miejsca niewypełnione, gdy wyschną. Ciemne, nieregularne wybarwienia i zmiany jak rany po usunięciu drobnych gałązek. Słabości. Wady. Obszary, gdzie wytrzymałość drewna jest najmniejsza, cecha, przez którą konkretna zasękowana deska trafia na wyprzedaż, kawałek drewna niższego gatunku. A jednocześnie miejsce nadające desce charakteru, urody, czyniące ją jedyną w swoim rodzaju. Wiele osób wypełnia sęki szpachlą odbierając mu tę wyjątkowość, stabilizując go, udając, że w tym miejscu jest gładko i żadnych słabych punktów w wytrzymałości nie ma. Sęki są jak zmarszczki na twarzy. Kobiety zaklepują je podkładami, bazami i pudrami udając, że nic się w tym miejscu nie znajduje, starają się nie uśmiechać, by nie narazić tej maski na spękanie, czyniąc pozornie ze swej twarzy facjatę nastolatki, pozbywając się fizycznych oznak mądrości, doświadczenia, śmieszków w kącikach oczu, smutnych bruzd od łez wokół ust. Wady obniżające wartość, blizny po usunięciu przeżyć, charakter i doświadczenie wyrzeźbione na twarzy, indywidualność zastępowana jest sztucznym naciągnięciem zmarszczek i ich zaklepaniem pudrem. Udawanie, że się niczego nie przeżyło i nie doświadczyło, że nikt nam nie odciął gałązki, że drewno w tym miejscu jest dziewicze.

Tak samo traktujemy swoją psychikę.

Pewna młoda kobieta żyje w permanentnym wstydzie z powodu małych doświadczeń seksualnych. Choruje, wciąż się sprzecza z samą sobą i całym światem, złości na rodziców, trwa w niszczącym ją buncie odreagowując chorobami psychosomatycznymi. Z napięciem i cierpieniem wymalowanymi na twarzy. Uwięziona we własnym życiu, co do którego ma poczucie, że o niewielu rzeczach może decydować. I w tym wszystkim spragniona bliskości, miłości, związku, własnej rodziny. Próbuje budować relacje z mężczyznami, ale im bardziej tego pragnie, tym bardziej jest przerażona, w efekcie spięta, stąd prosta droga do tego, żeby te próby kończyły się niepowodzeniami. Różnych rzeczy się boi, ale tego jednego się wstydzi – jak zostanie oceniona w obliczu tak małych doświadczeń w miłości cielesnej. To jest jej sęk.

Jednocześnie słuchając jej przypominałam sobie mężczyzn, którzy również mieli na skutek przeróżnych splotów problemów tak małe doświadczenia i mówili – marzę o dziewczynie, która będzie się razem ze mną tego uczyła….

Inna młoda kobieta kiedyś z rozpaczą w głosie zapytała mnie – jak mam zrobić, by nie reagować tak silnie na wszystko?? Wciąż walczy ze światem o sprawiedliwość, wszędzie. Przez to popada w konflikty w miejscu pracy, bo nie godzi się na bylejakość, na brak kompetencji, na lekceważenie petentów. W efekcie ma same problemy z dyrekcją. Odchorowuje to potem silnie, odpłakuje, odreagowuje bólem. Walczy o sprawiedliwe traktowanie jej w rodzinie, na równi z rodzeństwem. Oczekuje totalnej uczciwości ze strony partnera, rozmawiania o wszystkim, co ich boli. To jedna z tych osób, która jest w stanie rzucić się z pazurami na właściciela źle traktującego psa. Zachowuje się, jakby nieustannie chciała przywracać porządek we wszechświecie, który z jej założenia jest dobry. W efekcie czasem atakuje, ponosi zbyt duże koszty, wie doskonale, że jej sposób realizowania własnej wizji świata daleki jest od doskonałości. Wkurza się na siebie głównie o to, że to wszystko widzi i nie umie przejść obojętnie, że jest nadwrażliwa, że często płacze i się złości.

Owszem, niekonstruktywnie się zachowuje. Ale czy ta wrażliwość na losy pokrzywdzonych jest jej wadą? Nie wiem, ale jest jej sękiem.

Kolejna pytanie, jakie często słyszę – „czemu jestem taka naiwna?” Tak wiele razy to słyszałam, że nawet nie napiszę o konkretnej osobie, tylko uogólnię. Ludzie wierzą innym w ich słowa, deklaracje, decyzje, postanowienia, obietnice, biorą wszystko za dobrą monetę. Oczywiście nie zawsze, ale czasami się zdarza, że inni postępują wbrew swym słowom, nie dotrzymują obietnic i deklaracji. Pewnie mają swe powody, ale o nich nie mówią wprost, nie przychodzą ze słowami przeprosin, że z konkretnej pprzyczyny są zmuszeni zmienić zdanie. Druga strona czuje się wtedy mocno zawiedziona i mówi – czemu nie postawiłem tych słów w nawias, czemu uwierzyłem w obietnice i słowa, czemu uważałem, że ten ktoś, skoro jestem dla niego ważny, na pewno mnie nie zawiedzie? Czemu jestem taki naiwny?

Wada? Owszem, cierpi się z tego powodu, ale u podstaw tej cechy leży głęboka wiara w człowieka, obdarzanie innych zaufaniem, otwieranie innym drzwi, czyli budowanie relacji.

Pewna pani co rusz powtarza, że jej zadaniowość utrudnia rozpoznawanie emocji – i faktycznie tak jest. Bywa tak skupiona na decyzjach, postanowieniach, że realizując je zupełnie nie skupia się na sobie, zapomina o własnych emocjach i potrzebach, w efekcie nadużywa samą siebie lub sobie szkodzi. Bardzo jej to utrudnia docieranie do źródeł własnych przeżyć, pracę nad problemami. Ale dzięki zadaniowości zrobiła karierę, jest szefem znakomitym, potrafi zarządzać nie tylko projektami, ale i ludźmi. Jest też wytrzymała i odporna na stres. W pracy po prostu znakomita.

Inna cecha pewnego człowieka ujawniająca się w sytuacjach służbowych to coś, co on nazywa zarozumiałością. Jako szef narzuca innym swoje zdanie, często wie lepiej, widzi to jako swoją wadę. Ale ta cecha sprawia, że w kryzysowych sytuacjach, kiedy sekundy decydują o ludzkim życiu, bierze na siebie pełną odpowiedzialność za podejmowane decyzje i działa maksymalnie szybko, czym wielu ludziom daje poczucie bezpieczeństwa.

Co człowiek, to inny sęk. Często to, co widzimy jako swoje wielkie skazy, powody do wstydu, w oczach innych są naszymi zaletami. Nie istnieją jednoznacznie złe cechy charakteru lub sposoby zachowania, one są konstruktywne lub destruktywne w zależności od kontekstu, ale często ludzie nie widzą drugiej strony medalu, że coś, co w jednej sytuacji uważają za swą wadę, w innych bywa ich mocną stroną,. Widząc się jednostronnie w efekcie negatywnie się oceniają.

To tak, jak z fotografiami, które są ostatnio moją wielką pasją. Można oglądać idealne widoczki, które wyglądają jak pocztówki bądź reklamy. Kto jest je potem w stanie odtworzyć we wspomnieniu? Emocje wzbudzają te ze skazą, z niedopowiedzeniem, lekko rozmyte, niedokończone. Te z sękiem.

One thought on “SĘK

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s