BIAŁE PARY

Z biegiem lat coraz więcej słyszę historii o białych parach. Napiszę dziś o kilku, jakie znam.

Parach, które się kochają, szanują, lubią, przyjaźnią, wybrali się na partnerów na życie, mają wiele wspólnych poglądów i widzenia świata. Wieczorami razem oglądają filmy, słuchają muzyki, gotują, zapraszają przyjaciół, wychodzą. Siedząc na jednym tapczanie trwają w uścisku, głaskają się, trzymają za ręce, dają dużo ciepła.

Ale nie uprawiają seksu, nie kochają się w sensie fizycznym.

Ja w gabinecie najczęściej mam do czynienia z młodymi parami tego rodzaju, które oscylują wokół 30 roku życia, plus minus kilka lat.

Piszę o parach, które się w sobie albo od pierwszego wejrzenia, albo powoli zakochują, dość szybko czują się dla siebie stworzeni, mają podobne zainteresowania, wartości, dążenia życiowe, ambicje, oczekiwania, bliskość buduje się w naturalny sposób. Szybko czują się ze sobą bezpiecznie i bywa, iż prędko podejmują decyzję o wspólnym zamieszkaniu.

Zdarza się czasem, iż są to pary jakiś czas żyjące na odległość, budujące swój związek na kontakcie przez internet. Sfera dotyku, bliskości cielesnej, seksu leży w fantazjach i marzeniach, a spotkania od czasu do czasu wywołują euforię, zaspokajają tęsknotę i jeszcze wtedy namiętność nie gaśnie. Natomiast inaczej się dzieje, gdy zamieszkują razem. Podobnie, lecz szybciej, dzieje się to z parami mającymi codzienny kontakt. Na samym początku związku przeżywają krótki okres fascynacji seksualnej, bywa, iż jest to kilka miesięcy, czasem nawet miesiąc, a potem potrzeby seksualne milkną, lub odzywają się raz na jakiś czas, choć rzadko. Najczęściej wtedy nie są to kontakty bardzo satysfakcjonujące parę. Zdarza się, że już nawet biorąc ślub ze sobą nie sypiają.

Bywa, iż to jedna osoba odmawia seksu, a druga z wielu względów się na to godzi, sama nie mając specjalnie rozbudowanych potrzeb w tym zakresie, wybiera bezpieczne i spokojne życie uważając brak cielesnej miłości za niezbyt wygórowaną za to cenę. Co zaskakujące, częściej słyszę o tym, iż to młodzi mężczyźni w tych parach nie wykazują ochoty na współżycie, ale nie jest to norma.

Czasem, choć dużo rzadziej, zdarza się, że obie osoby nie mają seksualnych potrzeb i wtedy para nie odczuwa żadnej frustracji. Raczej ulgę, że druga strona nie oczekuje od nich zaspokajania tych potrzeb, a nawet wdzięczność.

Te osoby zdają sobie sprawę, iż nie pasują do społecznego przeciętnego standardu i gdy poruszają ten temat, zawsze pada pytanie „czy to normalne?” Ja nie umiem na nie odpowiedzieć. Jeśli jedna strona jest mocno sfrustrowana, jest to problem, o którym na pewno trzeba z partnerem rozmawiać. A jeśli nie? Osoby takie zdają sobie sprawę, że brak im jednej z płaszczyzn budowania więzi i przeżywają z tego powodu niepokój, ale często mocniej budują ją na innych płaszczyznach. Jednakże zapytane, czy chcą z tego powodu zrezygnować ze związku zazwyczaj odpowiadają, że nie.

Istnieje olbrzymia grupa ludzi, o czym również często słyszę w gabinecie, która buduje swe związki, relacje bądź układy na seksie, a zdają sobie sprawę, że z tymi partnerami nie chcą budować życia. Nie mówię tu o krótkotrwałych bądź pojedynczych zdarzeniach, mam na myśli dość długo trwające relacje. Często opierają się o przyjaźń, wspólnotę zainteresowań, sympatię, podobne spędzanie wolnego czasu, nawet poczucie bezpieczeństwa i zaufania, ale bez planów na przyszłość.

Istnieją też osoby, które po przejściach i zranieniach budują nowe związki opierając je na wszystkich wyżej wymienionych elementach i planując wspólną przyszłość twierdząc, iż kolejna miłość jest już niemożliwa i jest to jedyna opcja na życie. Myślą, i często się nie mylą, że miłość spokojna i dojrzała zbuduje się z czasem, w oparciu o więź i zaufanie.

Natomiast istnieją ludzie, dla których w związku muszą istnieć wszystkie elementy – seksualność, miłość i wspólnota na innych płaszczyznach od początku, bez tego nie wyobrażają sobie trwałej relacji.

Węchomózgowie. Ewolucyjne stara, magiczna część naszego mózgu głęboko ukryta w przodomózgowiu. Steruje kilkoma najbardziej podstawowymi funkcjami naszego ciała, tam ukryta jest regulacja rytmu dobowego, instynkt macierzyński, tam przetwarzane są wrażenia węchowe. Odpowiada także za popęd płciowy. To taka struktura, która działa jak sygnalizacja świetlna z dwoma kolorami – czerwonym i zielonym. Na jedną osobę pod względem seksualnym zadziała czerwone światło, na inną zielone. Odbywa się to w czasie kilku pierwszych sekund, wiemy natychmiast, czy chcemy się do tej osoby zbliżyć, czy nie. Potem oczywiście o tym fakcie decyduje szereg innych czynników, którymi sterują inne obszary mózgu. Analizujemy na różne sposoby, czy to jest osoba odpowiednia dla nas pod względami społecznymi, intelektualnymi itd. Ale pierwsza jest zawsze ta odpowiedź.

Jest to niesterowalne naszą świadomością, nie podlegające wpływom i decyzjom. Im podlegają kolejne etapy decydowania, czy chcemy z kimś być, czy nie.

Najbardziej idealnie jest wtedy, kiedy na samym początku węchomózgowie obu osób zapali zielone światło, są w odpowiednim dla siebie wieku, inne aspekty życia ocenią jako sprzyjające, znajdą wspólnotę celów i wartości, na bazie tego wszystkiego zbuduje się bliskość, w efekcie miłość. Wtedy nawet jeśli pary popadną w konflikt, mają szansę go rozwiązać, mają na czym budować.

A co ze związkami, w których węchomózgowie powiedziało tak, a brak innych płaszczyzn porozumienia? Te najczęściej w naturalny sposób po pierwszej euforii się bez żalu rozpadają.

Bywa, iż węchomózgowie mówi tak, inne względy również sprzyjają, a nie nadbudowuje się nad nimi w miarę szybko miłość. Nad tymi również się często zastanawiam. Czy te osoby wówczas mają różne wyobrażenia tego uczucia? Czasem jest ono mylone jest z euforyczno – hormonalnym uczuciem rodu z Romea i Julii, i jeśli coś do tego modelu nie pasuje, nie uważane jest za miłość, mimo iż ona mogłaby się pojawić w inny, spokojny i dojrzały sposób. Ale być może czasem nie mogłaby. Bywa, iż pierwsza pozytywna odpowiedź węchomózgowia mimo dobrze działających innych sfer gdzieś się pogubi, namiętność spada. To zazwyczaj znaczy, że coś jej przeszkodziło. Może inne nierozwiązane czy niedokończone sprawy, może brak motywacji, a może bez powodu, ale warto jej wtedy poszukać z powrotem.

A co z opisanymi na początku białymi parami? U nich najprawdopodobniej węchomózgowie dało czerwone światło, lecz zbliżyło ich tak wiele innych rzeczy, że zbudowali na tym związek i również twierdzą, że jest w nim miłość, tyle, że nieco innego rodzaju.

Jak to zatem jest? Czy da się żyć w związku pełnym miłości, ale bez seksu?

Czy da się żyć w związku, w którym jest seks, ale brak miłości?

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s