PUNKT KRYTYCZNY

Obejrzałam ostatnio szwedzki film z 2014 roku pt „Turysta” (Force Majeure), który wywołał u mnie sporo refleksji. Stwierdziłam, że warto się nimi podzielić. Aby o nich napisać, muszę streścić film, jednakże nie jest to kryminał z zaskakującym zakończeniem, lecz studium psychologiczne, więc mam nadzieję, że nie zaburzy to nikomu odbioru.

4-osobowa rodzina ze Szwecji, młodzi, po szwedzku atrakcyjni ludzie po 30-tce z dwójką dzieci przybyli w Alpy na narty. Są sielskie obrazki gór, przepiękna muzyka, radość szczęśliwej rodziny, sceny zdrowego odpoczynku po nartach, gdzie wszyscy w identycznych piżamach śpią w jednym łóżku. Potem cztery identyczne elektryczne szczoteczki do zębów idą w ruch w łazience. Po narciarskim poranku rodzina spożywała sielski lunch na tarasie schroniska. I w tym momencie zeszła lawina. Dzieci zaczęły krzyczeć i jedyne, co widzimy, to w popłochu uciekającego ojca rodziny, resztę zasłonił śnieżny pył. Trwało to kilka minut, nikomu nic się nie stało. Po opadnięciu puchu wszyscy się otrzepywali, oglądali wzajemnie, upewniali, że wszystko ok. Skończyło się na strachu. Po kilku minutach do swej rodziny wrócił ojciec i mąż. Usiłował z pozornym luzem zbagatelizować sprawę lawiny, jednak spotkało go już tylko milczenie, oraz pełne dziwnej, nagłej dorosłości spojrzenia dzieci. Mężczyzna wyczuł napięcie i zawód żony, ale usiłował się zachowywać tak, jakby nie rozumiał jej emocji. Dzieci zareagowały napięciem, tworząc dystans również wobec matki, która wprost nie nazwała sprawy. Dopiero, gdy małżonkowie zostali sami i popatrzyli sobie w oczy, mężczyźnie puściły łzy. Rodzina znów usiłowała beztrosko spędzić czas, ale to już okazało się być niemożliwe. Wieczorem, przy restauracyjnym stoliku, gdy mężczyzna opowiadał znajomym o tym wydarzeniu, relacjonował, jak bardzo przerażająca była lawina. Gdy jego żona publicznie rzuciła, że uciekł, zaprzeczył temu. Próbował sam przed sobą nie przyznać się do faktów, jednocześnie twierdził, że u żony takie myślenie to efekt szoku. Ona upierała się przy swoim. Potem, gdy zostali sami, spróbowali się przytulić, ale było to bardzo sztuczne. Usiłowali się umówić, że prawdą jest to, że wspólnie widzieli lawinę, ale nikt nie ucierpiał i koniec. Taki znaleźli sposób na ratowanie małżeństwa w tej sytuacji i poradzenia sobie ze zbyt dużym problemem – zbagatelizowali go. Znów wspólna łazienka, takie same piżamy i szczoteczki, ale już w napięciu. Kolejny dzień wakacji żona chciała spędzić sama, wtedy dotarła do niej prawda i fakt, iż nie może udawać, ze nic się nie stało. Kolejne spotkanie towarzyskie przerwała nagle emocjonalnym opowiadaniem o swym strachu, gdy w najgorszej chwili jej mąż uciekał od rodziny. On nie może już zaprzeczyć, milczy. Od znajomego pada teza, że w człowieku w sytuacjach zagrożenia życia uruchamia się zwierzęcy instynkt przetrwania, nawet kosztem najbliższych. Mąż mimo wszystko usiłuje bronić tezy, że on nie uciekał, ma inną wizję tej sytuacji. Nagranie z telefonu rozwiało jednak wątpliwości.

Zaprzyjaźniona para chce pomóc im w poszukaniu płaszczyzny porozumienia, ale oni również na bazie tej historii konfliktują się o to, że mężczyzna ten deklarując swe pełne poświecenie rodzinie spędza czas na wakacjach, podczas gdy to jego była żona opiekuje się ich wspólnymi dziećmi. To ona tak naprawdę ponosi za nie pełną odpowiedzialność, nie on. Konflikt tego małżeństwa staje się tłem konfliktu zaprzyjaźnionej pary dokładnie o to samo zagadnienie.

Małżonkowie zaczęli spędzać czas osobno, ona z dziećmi, on z przyjacielem, po czym wieczorem symbolicznie dołączył do bawiącego się w agresywny sposób męskiego grona. Film ukazuje ich zwierzęce wręcz oblicza. Po tym doświadczeniu mężczyźnie wreszcie puszczają emocje, ujawnia nienawiść do siebie, inne błędy i uznaje siebie za ofiarę własnych instynktów. Wpada w histerię, żona z jednej strony jest przerażona jego stanem emocjonalnym, z drugiej sama czuje taki ból, że nie umie się zbliżyć, by przynieść mu ulgę. Wkraczają w to przerażone dzieci, przytulają ojca, próbują do tego samego zmusić matkę, ale w niej już coś pękło. Dzieci mają biologiczną wręcz zdolność wybaczania rodzicom, więc gdy widzą płaczącego na podłodze ojca, stają za nim w opozycji do matki.

Ostatni dzień urlopu. Wjeżdżają na górę wyciągiem, który nagle staje i muszą w bardzo gęstej mgle zjechać szlakiem na dół. Widoczność jest bliska zeru, ale daleko nie zajechali, a szlak był łagodny, natomiast ojciec w przesadny sposób próbuje być opiekuńczy, tak, by zapewne zmazać tamtą winę. Dzieci powoli posuwały się za ojcem na nartach, ale żona została gdzieś z tyłu i nagle zaczęła wzywać pomocy. On z pełnym poświęceniem do niej pobiegł. Stworzyła mu sytuację, którą oboje umownie uznali za zagrażającą, by on tym razem mógł zachować się inaczej. Przynosi w tych butach narciarskich i gęstym śniegu żonę na rękach, dzieci są szczęśliwe. Po czym ona się otrzepuje i doskonale sama może iść dalej. Jego „poświęcenie” było bezzasadne. Potem to znów ona zareagowała na nieodpowiedzialne zachowania kierowcy autobusu, a on milcząco się jej podporządkował. Gdy wysiedli, szli już każde osobno, w oddaleniu i dystansie.

Jest to film o tym, że niezależnie od tego, co o sobie myślimy, nie możemy być pewni, jak zachowamy się w ekstremalnej sytuacji. Takich historii, kiedy ktoś deklaruje jakieś „nigdy”, „zawsze”, a po czasie zachowuje się zupełnie inaczej, pewnie wszyscy znamy mnóstwo. Nigdy nie narażę cie na ból, nigdy cię nie zdradzę, zawsze będę cię chronił. Obietnice, w które święcie się wierzy w momencie ich składania. Weryfikowane brutalnie przez życie. Gdy je słyszymy, jedyne, co możemy wiedzieć to to, że ta osoba nie chce w tym momencie nam tego zrobić, lub nie chce wcale, ale nie znaczy, że nie zrobi. Podobnie oczywiście w drugą stronę. Zatem jest to też film o granicach zaufania do siebie i do najbliższej osoby, którą się kocha. Film o głęboko ukrytych w nas atawistycznych odruchach. Czy prawdziwa jest teza postawiona przez jednego z bohaterów, że atawistyczne odruchy każą nam ratować swoje życie za wszelką cenę, nawet poświęcając bliskich?

Na uczucie zagrożenia posiadamy 3 atawistyczne reakcje. Jeśli przeważy w nas gniew, mamy reakcję ataku. Jeśli strach, ucieczkę lub zastygnięcie. Czyli na pierwszy rzut oka – tak, mężczyzna wykazał atawistyczną reakcję ucieczki w stanie zagrożenia życia. Ale to nie dawało mi spokoju, pobiegłam do Empiku po jakąś książkę z teorii ewolucji. Literatura twierdzi, że hominidzi bywali agresywni wobec grup zewnętrznych w ochronie swego terytorium, ale byli solidarni do wewnątrz. Podlegaliśmy od zarania ewolucji do dziś zasadzie partykularności, gdzie to zazwyczaj samce pozostają w siedzibach grupy, a samice się przenosiły do samca, który ich wybrał. To samiec jest dominującym osobnikiem w grupie i atawistycznie ma wdrukowaną ochronę stada. Nie dlatego, że tak jest moralnie i miło z jego strony, we wczesnych etapach ewoluowania naszego gatunku, jeszcze przed istnieniem języka werbalnego nie było mowy o zasadach moralnych. Ale mówił o tym interes samca, jego korzyść. Nadrzędną biologiczną potrzebą jest przekazywanie swych genów jak największej liczbie potomstwa, i aby to było możliwe, natura wdrukowała w nas atawistyczne odruchy. Każdy osobnik żył w swego rodzaju konflikcie. Jeśli pojawiła się sytuacja zagrożenia, musiał dokonać wyboru – albo ratowanie swego jednostkowego życia, albo ochrona stada i ratowanie przekazanych genów. Literatura twierdzi, iż nasz gatunek przetrwał dzięki temu, że zwyciężała jednak tendencja do ochrony. Film stawia pytanie, czy mamy prawo w takich wypadkach uznać się za ofiarę własnych instynktów, to znaczy, czy są one usprawiedliwieniem naszych działań nie opartych na więziach i ochronie bliskich, ale wyłącznie na ratowaniu siebie? Można tu być bardzo różnego zdania, ale jedno widać na pewno – decyzji tej mężczyzna nie podjął intelektualnie, zwyciężyły odruchy pierwotne.

Wiem też, że u innych mężczyzn zdarza się, że w sytuacjach, gdzie niezwykle silnie pojawiają się takie atawistyczne potrzeby jednak można podjąć decyzję innymi, wyższymi strukturami mózgu, nawet wczoraj przeżyłam poruszającą rozmowę w gabinecie na ten temat. Jeśli człowiek uległ tym niekonstruktywnym atawizmom, umiem zrozumieć, iż w tej sytuacji nie potrafił inaczej, nie skontrolował tego, że to było zbyt silne. Ale jednak nie potrafię się zgodzić na usprawiedliwianie tymi argumentami.

W tym filmie pokazana została jeszcze jedna warstwa problemu do obejrzenia i rozważenia.

Niektóre związki nie rozpadają się przez długi czas na skutek nawarstwiających się nieporozumień. Są pary, które żyją sobie w zwykłej codzienności, gdzie dużo ich łączy, są mniej czy bardziej blisko, nie mają większych konfliktów. Jednakże czasem dzieje się tak, że jedna chwila zmienia wszystko. Istnieją takie punkty krytyczne, jak choćby zachowanie się mężczyzny w obliczu lawiny, po których już nic nie jest takie, jak wcześniej. Niby to nadal te same osoby, niby wiąże ich to samo, ale taka jedna sytuacja zmienia kontekst całego życia. I okazuje się, że mimo, iż ludzie nadal się kochają, nie mogą już być razem. Miłość nie musi wygasnąć w tej samej sekundzie, co zaufanie, może jeszcze trwać nadal, ale brakło, jak w tym wypadku, gruntu pod nogami. Już nie ma na czym budować.

W tym filmie widać, jak kobieta próbowała ratować związek, wzbudzać w sobie zaufanie do męża, stworzyła sytuację, w której dała mu szansę, by tym razem w obliczu zagrożenia zachował się inaczej. Wielka jest siła miłości i chęci ratowania małżeństwa, ale w tym filmie widać też, że z powodu tej miłości wielka jest też siła kreowania faktów. Ta sytuacja tak naprawdę nie była dla niej zagrażająca. Okazało się, że mimo wszystko na dłuższą metę nie była w stanie sama przed sobą udawać, że nic się nie stało, samooszustwo starczyło tylko na chwilę.

Lawina w ich wypadku była punktem krytycznym. Zakończyła małżeństwo. W tym wypadku odbudowanie zaufania okazało się niemożliwe, a bez zaufania nie da się zbudować niczego.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s