ZBYT DOROSŁE DZIECI CZ.I.

Przeczytałam niedawno wywiad, a w następstwie książkę Katarzyny Schier „Dorosłe dzieci”, którą wszystkim zaciekawionym opisanym tematem polecam. Pani profesor ma talent pisania językiem łatwo dostępnym, bez zbytniego psychologizowania, co czyni jej prace dostępnymi dla każdego.

Wszystko, cokolwiek w tym tekście będzie w cudzysłowie, pochodzi właśnie z tej książki, a że ujęte jest niezwykle trafnie, przytaczam niektóre definicje i rozmyślania dosłownie. Mój tekst urozmaicony został przykładami klinicznymi.

Dziś przybliżę temat parentyfikacji, czyli odwrócenia ról w rodzinie. Dotyczy to takich sytuacji, „gdy dziecko pełni funkcję opiekuna bądź partnera dla swojego rodzica (i/lub rodzeństwa), a obciążenie, które dźwiga, przekracza jego możliwości radzenia sobie”.

Z moich doświadczeń terapeutycznych wynika, iż problem ten jest bardzo częsty. Niejednokrotnie używam terminu pochodzącego z terapii systemowych, jakim jest triangulacja, czyli uwikłanie w trójkąt relacji, gdzie zawsze choć jedną stroną jest dziecko. Znaczenie tych pojęć częściowo się nakłada. Jeden rodzic rozgrywa za pomocą dziecka niektóre swoje konflikty z partnerem, a dziecko służy do zaspokojenia pewnych jego potrzeb, w jakiejś mierze jest „poświęcane” na rzecz tej sytuacji. Efekty takiej zamiany ról w rodzinie mają silne skutki potem, w dorosłości.

„Osoby, które opiekowały się fizycznie lub emocjonalnie swoimi rodzicami, często cierpią na depresję, wykazują niskie poczucie własnej wartości, przeżywają wzmożony wstyd i poczucie winy. Niejednokrotnie mają problemy w relacjach z innymi ludźmi, unikają bliskości, dewaluują swoje ciało, cierpią na zaburzenia seksualne i choroby psychosomatyczne. Niekiedy, demonstrując przed sobą i przed światem obraz pseudodorosłości, uważają się za bardziej od innych dojrzałe i dobrze (lepiej) przystosowane społecznie.”

Pewna młoda kobieta pochodzi z rodziny, gdzie wraz z bratem z pierwszego małżeństwa matki wychowywani byli przez samotną kobietę. Owszem, brakowało tam wielu rzeczy, ale na pierwszy rzut oka matka nieźle sobie poradziła, choć okazywała mało uczuć, miała niewiele czasu – nic dziwnego. Natomiast lata aktualne ukazują nieco inny obraz przeszłości. Okazało się, że gdy matka dokonała postanowień o zmianie mieszkania pomiędzy malutkim miasteczkiem, a metropolią, oczekiwała od córki, iż ona się finansowo do tego przedsięwzięcia dołoży i z nią zamieszka. Mało tego, w rodzinie tej na jakiś czas nastąpił rozłam, gdyż brat również wyraźnie ją do tego naciskał uważając to za rzecz absolutnie naturalną. Po analizie okazało się, iż nie bez przyczyny osoba zbliżająca się do wieku średniego żyje jak studentka i miewa czasem zachowania dziewczynki. Matka takiej jej właśnie potrzebowała, niezaradnej, by móc roztaczać nad nią opiekę. I być może nadal potrzebuje. Gdzie tu parentyfikacja, można zapytać. Istnieje – matka tak naprawdę zaspokajała własną potrzebę opiekowania się i bycia zaopiekowaną, rozpraszała w ten sposób swą samotność pośrednio wpływając na to, by jej córka nie ułożyła sobie swego życia. Rolą jej było bycie towarzyszką matki.

Nie trzeba chyba dodawać, iż ta zamiana ról jest najczęściej dla wszystkich członków rodziny nieświadoma, zazwyczaj nie ma tu intencji krzywdzenia dziecka, a ono, gdy dorośnie i np. trafi z jakiegoś powodu na terapię, zazwyczaj na początku opisuje swe relacje przynajmniej z jednym rodzicem jako bardzo dobre i bliskie. Dopiero rozkodowanie pewnych zdarzeń i zależności w celu szukania przyczyn objawów ujawnia głębsze dno uwikłania. Gdy wnika się powoli w problem, dorosły, który wychował się w takiej rodzinie, dociera do uczuć, które nosił w sobie nieświadomie – że nie miał wyjścia, wyboru, musiał pewne rzeczy robić. Pojawiają się czasem wspomnienia dumy, iż było się (czy nawet nadal jest) ważniejszym, niż ojciec, czy matka. Dziecko niejednokrotnie miewa moc decydowania o pewnych sprawach w rodzinie, gdyż uwikłanie go w relację partnerską z jednym z rodziców sprawia, że drugi rodzic zajmuje niższą pozycję i przegrywa w takim układzie sił. Posiadanie takiej władzy przez dziecko równocześnie obarcza je odpowiedzialnością za decyzje, do jakich jeszcze nie jest gotowe, i których podejmować nie powinno, a także poczuciem winy za zwycięstwo nad podporządkowanym rodzicem. Jednocześnie nie jest w stanie nie uczestniczyć w takim odwróceniu ról, gdyż nie ono o tym decyduje. Musi w takie zależności wejść, by emocjonalnie w zaburzonej rodzinie przetrwać. Warto dodać, że gdy w rodzinie jest więcej dzieci, najsilniej uwikłane bywa jedno, często najstarsze, lub najwrażliwsze emocjonalnie, ale nie jest to zasada. Bywa, że drugie wówczas obsadzane jest w roli malutkiego, bezradnego, którym jedno z rodziców nadmiernie się opiekuje nie pozwalając mu dorosnąć.

Kolejny przykład dotyczy kobiety, jedynaczki, która wychowywana była w rodzinie z chorobą. Matka poświeciła się swoim rodzicom, była czasowo i emocjonalnie niedostępna dla córki przez całe jej dzieciństwo i okres dojrzewania, dziewczynka była szczęśliwa, gdy miały tylko dla siebie około godziny raz w miesiącu. Taki rytuał matka darowała córce, lecz niewiele czasu więcej. Oczywiście zauważała jej istnienie, lecz stawiała bardzo skrajne oczekiwania. Dziewczyna miała bezdyskusyjnie spełniać oczekiwania matki, jej wysokie standardy, przynosić jej dumę i nie sprawiać problemów. Dlatego każde oczekiwanie okraszone było szantażem emocjonalnym, który można streścić słowami „jeśli raz to zrobisz, to już nigdy nie odzyskasz mojego zaufania”. Córka, oczywiście, słyszała w tym podtekst – stracisz moją miłość, mnie. Zatem nie zawiodła nigdy. Była najgrzeczniejszym dzieckiem, jakie można sobie wyobrazić. I zapewne najsztywniejszym emocjonalnie. Jej jakakolwiek wolność i fantazja zostały zduszone. Dopiero teraz odkrywa je – jeszcze nie w pełnej krasie, lecz wyraźnie. Poza tym dawano jej do zrozumienia, że małżeństwo rodziców, nieudane, trwa ze względu na nią. Widziała, jak bardzo matka była nieszczęśliwa (choć rodzicom poświęciła się dobrowolnie i ponad konieczność, odsunęła od siebie męża mając dla niego jeszcze mniej czasu, niż dla córki). To jest też dobry przykład, by pokazać nadmierną władzę dziecka w rodzinie – to córka decydowała, wobec odwiecznego konfliktu rodziców, gdzie wszyscy będą spędzać święta, ryzykując zawsze niezadowolenie jednego rodzica (głównie ojca, on był bezpieczniejszy). Ta młoda kobieta długie lata była irracjonalnie przekonana, iż małżeństwo rodziców, w efekcie nieszczęście matki jest winą samego faktu tego, że ona istnieje. Rzecz jasna takie przekonania dawno za nią, nie podporządkowuje się już również oczekiwaniom rodziców i ze zdumieniem stwierdza, iż wcale nie jest odrzucana.

Parentyfikacja najczęściej występuje w rodzinach, gdzie jeden lub oboje rodzice są przewlekle chorzy psychicznie lub fizycznie, posiadają wyraźne dysfunkcje w funkcjonowaniu. Bardzo często taka zamiana ról występuje w rodzinach z silnym konfliktem, w trakcie rozwodów, tam, gdzie tylko jeden rodzic wychowuje dziecko, gdzie występuje alkoholizm, lub jakiekolwiek inne uzależnienie, gdzie jest ubóstwo, albo chore, niepełnosprawne rodzeństwo dziecka, ale z pewnością nie są to jedyne sytuacje. Można powiedzieć, iż zagrożenie występuje wszędzie tam, gdzie rodzice nie żyją w dobrej, opartej na miłości i szacunku relacji, lub występuje jakakolwiek dysfunkcja zdrowotna lub środowiskowa.

Osoby wychowane w takiej rodzinie często zachowują się, jak gdyby sensem i celem ich życia było jedynie pomaganie – w takiej roli funkcjonowali latami, tę najlepiej potrafią wypełniać, jest im znana, wiedzą, jak to robić, a inne znają słabo lub wcale. „Dramat tych osób jest ukryty, a ceną za przystosowanie, empatię i odpowiedzialność staje się bardzo często utrata poczucia siebie.” Takie osoby, wciąż pomagając innym, nieświadomie za to od swoich dzieci oczekują opieki, tak samo, jak świadczyli ją swym rodzicom.

Ten przykład dotyczy parentyfikacji w rodzinie silnie dysfunkcyjnej, gdzie ojciec był alkoholikiem. Jest to rodzina wielodzietna, opisywany bardzo młody mężczyzna nie jest najstarszym dzieckiem, ale najstarszym synem, który w zależności od zmieniających się faz życia przejmował opiekę nad różnymi członkami swej rodziny. Matka była wiecznie zmęczona troską o dużą rodzinę, miała na sobie pełną odpowiedzialność za opiekę i zaspokojenie potrzeb dzieci. Ten młody mężczyzna już jako małe dziecko emocjonalnie troszczył się o matkę. Potem, w obliczu rozwodu rodziców, jeszcze przed jego okresem dojrzewania, mimo silnego związania z matką wybrał mieszkanie z ojcem, do czego namówił również swego młodszego brata. W tym momencie również widać uwikłanie, pozwolono dziecku na tak poważną decyzję, jak gdyby był dorosły. W kolejnych latach chronił ojca, który próbował nie pić, starał się o dobre relacje z jego partnerką, mimo iż nie było to łatwe. Wziął na siebie również rolę opiekuna brata. Zarabiał pierwsze pieniądze już w wieku 13 lat na zaspokojenie podstawowych potrzeb ich dwóch, robił to jeszcze do niedawna. Bardzo szybko poszedł do pracy i jeśli może, wspiera rodzinę, i kolejnego brata, który pozostał z matką.

Jego aktualne relacje z ludźmi oparte są głównie na świadczeniu pomocy. Wybierał zawsze dziewczęta i kolegów, znajomych, z poważnymi problemami i natychmiast wchodził w rolę opiekuna, osoby pomagającej, terapeuty. Jego wsparcie miewało wszelkie wymiary, od emocjonalnego, poprzez fizyczną i materialną pomoc, aż do przejmowania odpowiedzialności za te osoby. Zachowywał się tak, jak gdyby rola opiekuna w relacjach z ludźmi była jedyną, jaką zna.

Terapia daje bardzo szybkie efekty, chłopak zaczyna widzieć destrukcyjność takiego rodzaju relacji, zmieniać swoje widzenie skomplikowanych międzyludzkich zależności – i wreszcie zaczyna być, w wieku 22 lat, młody, jak już dawno nie był.

Ważny w tym zagadnieniu jest też czas. Nie będziemy mówić o parentyfikacji, gdy jeden rodzic zachorował nagle, lub stracił pracę i nie ma jej krótki czas, istnieje jakaś żałoba lub innego rodzaju kryzys. Dziecko może wówczas chwilowo przejmować na siebie pewną rolę, ale w momencie, gdy sytuacja się równoważy, wszystkie osoby w rodzinie wracają do zdrowego funkcjonowania. Taka sytuacja nie wywoła zaburzenia, a raczej może nawet wzmocnić dziecko pokazując mu jego mocne strony, dobre cechy, umiejętności reagowania w kryzysie.

W następnej części poświęconej tej tematyce skupię się na innych aspektach parentyfikacji, oczywiście poprę je kolejnymi przykładami, jak również napiszę o tym zjawisku w aspekcie pozytywnym. Zapraszam!

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s