HISTORIE PRAWDZIWE – KLARA CZ.II.

Dziś prezentuję Wam drugą część opowieści Klary. Pierwsza część opowiadała o trudach terapii, zmaganiu się ze sobą, zwątpieniach, wahaniach i chwilach słabości. Dzisiejszy tekst opowiadający o zyskach, jakich doświadczyła i nadal doświadcza na skutek terapii jest jak fantastyczna nagroda za podjęte trudy. To, co najważniejsze – ta nagroda się nigdy nie kończy, a i, jak przeczytacie, obdzielić nią można innych, przekazać w świat dobre rzeczy.

To, czego Klara jeszcze nie doświadczyła, to relacja z własnymi dziećmi. Najczęściej wielką radością i satysfakcją jest dla osób, które podjęły trud terapii świadomość, iż mają wielką szansę nie powtórzyć błędów rodziców, że mogą wyhamować pewne negatywne wzorce zastępując je konstruktywnymi, i tak oto terapia staje się inwestycją nie tylko w swoje własne życie, ale i wszystkich bliskich.

Continue reading

HISTORIE PRAWDZIWE – KLARA CZ.I.

Dzisiejszy wpis to opowieść młodej kobiety, która przeszła przez psychoterapię.

Niezwykle ciężko powiedzieć, na czym ten proces dokładnie polega, a już na pewno nie da się tego zawrzeć w krótkim komentarzu. Jest to głębokie, wielogodzinne spotkanie z drugim człowiekiem, dzięki któremu można się skonfrontować z nieświadomymi częściami siebie, przejść przez jedną z najdłuższych wędrówek po meandrach emocji i własnych doświadczeń, przeżyć zdziwienie, wstyd, złość, bezmiar żalu i bólu, ale i ulgę, radość, poczuć moc. Zmianę.

Continue reading

GDYBYM TYLKO SCHUDŁA cz.II.

To był zwyczajny, następny dzień realizacji Wielkiego Planu.

Planu mającego na celu schudnięcie, a w efekcie odzyskanie zainteresowania i miłości męża, jego wcześniejszych powrotów z pracy, a może taką nową i śliczną zaprosi mnie na randkę – aż uśmiechnęła się do tej myśli. Miło by było wrócić do miodowego miesiąca, kiedy to wszystko jeszcze było możliwe. Może nadal jest? Nieśmiała myśl była delikatna, ale nie ulotna.

Continue reading

GDYBYM TYLKO SCHUDŁA cz.I.

Środek nocy, trzecia nad ranem.

Czasy charakteryzują się mnóstwem rzeczy, a jedną z nich jest to, o jakiej porze mamy środek nocy. Przed erą elektryczności to faktycznie mogła być dwudziesta czwarta, czyli zero, kropka, zero zero. Ale teraz, gdy chodzimy spać niewiele wcześniej, to właśnie trzecia godzina najbardziej jest naszą północą.

Kiedyś upływ czasu mogliśmy mierzyć wybijaniem zegara. Minuty i godziny mogły się wlec, ale były równiutko poukładane między uderzenia, kuranty, tykania i bimbania. Miał jakieś odczuwalne ramy. Teraz komórka odmierza chwile w nieubłaganie milczący, przeraźliwie cichy, bezszelestny wręcz sposób, skazując nas na otchłań czasu odmierzonego dopiero dzwonieniem alarmu w telefonie. Bez wcześniejszego ostrzeżenia jakimś bim czy bam. Żadnym, najmniejszym tyknięciem nic nie daje znaku naszej podświadomości, że czas poogarniać sny, które pojawiły się w tej krótkiej drzemce po czasie bezsenności. Bezduszna technika nie daje nam ram ani szans. Czas odmierzamy słyszalnym dla nas niczym uderzenia młota w hucie tętnieniem krwi. Stał się chaotyczny, jego długość zależy od częstości naszych uderzeń serca. Im mamy ich więcej, tętno bardziej szaleje, krew pulsuje, czas biegnie wolniej. W ciszy, bez zegarów, jest przestrzenią nieogarnioną. I niechcianą.

Continue reading

ROZPACZ

Im dłużej pracuję w zawodzie, im mam więcej lat, tym częściej widzę w kontakcie z ludźmi, jak intensywnie, jak mocno można odczuwać uczucie rozpaczy.

Rzadko ktoś mówi to na początku terapii, rzadko ktoś w ogóle nazywa to uczucie, chyba, że akurat jest w świeżej żałobie, ale nie o takich sytuacjach dziś chciałam napisać.

Tym razem myślę o rozpaczy jako o głęboko zakorzenionym doświadczeniu egzystencjalnym człowieka.

Continue reading

SĘK

Świeże drewno zachwyca zapachem żywicy, rysunkiem słojów, chropowatą fakturą, którą po wyszlifowaniu na gładko z przeznaczeniem na podłogi, meble, futryny czy milion innych przedmiotów dusimy pod bejcami i lakierami. Coraz częściej zamiast prawdziwego drewna sprawiającego sporo trudności stosujemy gotowe sztuczne kompozyty z wyglądu identyczne z naturalnym surowcem. Dlaczego? Bo łatwiejsze, bo bardziej wytrzymałe, bo nie zmienią koloru, bo szybciej, bo bardziej przewidywalny efekt. I bardziej wytrzymałe.

Continue reading

DAWCY

Bohaterką pierwszej opowieści jest młoda, niespełna 30-letnia kobieta, atrakcyjna, żywiołowa i energiczna, bardzo niezależna, inteligentna, ze znakomitą pracą dającą jej satysfakcję i pieniądze. Tęskni za bliskością, a że ma wszelkie pożądane przez mężczyzn atuty, nie ma problemu ze znajdywaniem partnerów. Kilka razy się zakochała. Prawie za każdym razem w mężczyznach „na zakręcie”.

Continue reading