GDYBYM TYLKO SCHUDŁA cz.III.

I znów, gdy po kilku miesiącach spoglądała wstecz na te tygodnie w łóżku, stwierdziła, że to był czas odkrywania w sobie warstwy po warstwie, docierania, co tak naprawdę było ważne, przeżywania bólu na każdej kolejnej, aż do jego wylania, wyczerpania i zbladnięcia. I pomyślała też, że pierwszy raz w życiu jedzenie było intruzem. Straciło swą moc uspokajania, tłumienia prawdy, korkowania emocji, przestała go potrzebować do tego celu, ale też był to czas, kiedy organizm miał fazy łapczywego jedzenia na zmianę z wymiotowaniem. Gwałtownym, szarpiącym wnętrzności, na kolanach w toalecie i z obrzydzeniem do siebie. Nic nie chciałam przyjmować, dostawać od świata, pomyślała. Był to czas, kiedy postawiłam pod wątpliwość, że ktokolwiek kiedykolwiek mnie kochał, wszyscy się ode mnie odsunęli z obrzydzenia do mnie, dla wszystkich byłam absolutnie nikim. Ci wszyscy to w jej oczach matka ramię w ramię z mężem, a w tle jakieś majaczące postacie ludzi, potencjalnych koleżanek i osób z pracy. Nikt nigdy mnie nie kochał. Nikt nie kocha mnie teraz. Nikt. Dla nikogo nie jestem ważna, nie jestem zatem nic warta. Zupełnie nic. Jakbym była przezroczysta i nie istniała.

Continue reading

TRZY HISTORIE DWÓCH ŁAWECZEK CZĘŚĆ II.

Dziś drukuję Wam kolejne trzy historie dwóch ławeczek – teksty znacznie lżejsze, niż większość wpisów, choć niewesołe. Gdy bywam na spacerach, czasem wyobraźnia zasugerowana obrazem tworzy takie opowieści – żadna w dosłownym sensie nie wydarzyła się naprawdę, ale każda zawiera w sobie elementy prawdziwe, a za tytuły, traktowane metaforycznie, posłużyły mi terminy kardiologiczne. Zapraszam do poczytania:)

Continue reading

HISTORIE PRAWDZIWE: MAREK cz.III.

Po tym, jak ujawniłem, że wiem o Robercie, napisałem do żony maila. Dlaczego? Nie chciała ze mną rozmawiać, zawsze wolała milczeć w kryzysowych sytuacjach. Napisałem więc list pełen ciepła i miłości, jak mi się wydawało. Prosiłem, abyśmy o wszystkim zapomnieli i postarali się posklejać to, co się rozbiło. Odpowiedź, jaką dostałem, mogłem już wtedy odczytać jak wyrok skazujący, ale ja ciągle miałem nadzieję. Czas i kolejne wydarzenia powoli, ale z konsekwencją mi ją odbierały. Była jakaś granica wytrzymałości i odporności. Wiedziałem że jeśli nie zawalczę, to mnie to zniszczy.

Continue reading

HISTORIE PRAWDZIWE: MAREK cz.II.

Moja żona nadal nie zdawała sobie sprawy ze stopnia swojej inwigilacji, choć gdyby pomyślała logicznie, wiedząc, w jakim zawodzie pracuję i ile o niej wiem, domyśliłaby się bez problemu. Dla mnie było lepiej, że wszystko nadal pozostawało w ukryciu, bo miałem powoli krystalizujący się plan.

Continue reading

HISTORIE PRAWDZIWE

Czasem, gdy człowiekowi jest w życiu bardzo ciężko i bywa, że nie ma z kim porozmawiać, sięga po pióro (czy klawiaturę) i spisuje swą historię. Daje to ulgę, odczucie wyjęcia na wierzch swych przemyśleń i uczuć,  odłożenia ich, choć na chwilkę.
Bywa również, iż już długo po zakończeniu problemów pojawia się potrzeba ich spisania, utrwalenia, podzielenia się z ludźmi swymi doświadczeniami i wnioskami, jakie z tego płyną.

Continue reading